poniedziałek, 23 maja 2016

Ogrodu...

...ciąg dalszy...
Weekend był pracowity. Łu kończył podmurówki przy ogrodzeniu. Potem umył płot myjką, więc wygląda ślicznie. Jeszcze tylko w temacie ogrodzenia:
- zamalować cynkiem uszkodzenia powłoki cynkowej;
- zrobić klamkę;
- podłączyć prąd (do zamka, nie do płotu);
- kupić i zamontować domofon (co we mnie wzbudza postawę 'ale po co?', natomiast Łu ma wizję, że da jakiś taki domofon, który będzie dzwonił na telefon, więc nawet w pracy będzie go można obsłużyć, żeby kogoś wpuścić);
- kupić i zamontować napęd do bramy;
- zapięcie do bramy;
- wyjście szybkozłącza dla szambowozu;
- ...
Czyli jeszcze kawał roboty.
I tak ze wszystkim - niby już jest koniec a tu spraw do załatwienia w temacie nie ubywa.

Ale ja o ogródku miałam. Po pierwsze przygotowaliśmy fragment pod trawnik i nawet udało nam się wysiać trawę!:
 Tutaj widać też nasadzenia pod płotem:

Lilaki i świerki. Świerków nie było w projekcie, ale panowie od bruków przesunęli wiatę śmietnikową w lewo (patrząc na zdjęcie) i zrobiło się więcej miejsca po prawej. To wsadziłam. Może za parę lat będę żałować?
Tu z kolei widok na całą południowo-wschodnią część działki:
z liliowcami, wisienką i agrestem.
Wspomniana w poprzednim poście rabata:
i wierzbowy namiot za nią. Już sporo gałązek widać, że puściło. Jednak nie wszystkie. Zastanawiam się, czy jeszcze ruszą, czy będą dziury.

Teraz przyszedł czas, że powinnam zamawiać tony ziemi do nawiezienia od zachodniej strony. I rabaty z przodu... i od tarasu - tu jedna:
na której rosną róże, liatry i zawciągi. Lilaki meyera będą rosły gdzie indziej, tutaj tak tymczasowo. W ich miejsce, ćwierćokręgiem dookoła rabaty będą rosły lawendy. Między różami mają być jakieś trawy, a chciałabym jeszcze powtykać dużo cebul tulipanów, żeby wiosną wystartowały tulipany, a po ich zamarciu pojawiły się róże. Jest to odmiana Queen Elizabeth. Te tutaj pochodzą z Dino i nawet dobrze się przyjęły. Niestety, było tylko 7. Na tę rabatę potrzebuję 10 i na drugą jeszcze 15, ale dokupię, gdy już ta druga rabata będzie przygotowana.

Cóż by tu teraz robić?

wtorek, 17 maja 2016

"...i kamieni kupa"...

...że zacytuję klasyka. ;)
Kupa kamieni wygląda tak:

Ostatnio byłam w fazie, że ciągle łaziłam i nie mogłam się napatrzeć na ogródek. Że taki śliczny. Że kwiatki rosną. Że się pozmieniał.
Przyszła 'zimna Zośka' i po niej kilka dołujących dni. Zmiana nastawienia o 180 stopni. Choć to chwilowe oczywiście. Pozrzędzę sobie jednak.
W sobotę i niedzielę zasuwaliśmy jak motorki. Przekopałam cały pas pod płotem. Założyliśmy wiklinowe maty, aby częściowo odgrodzić się od drogi, gdy siedzimy na fotelach. Co praktycznie ma miejsce tylko w momentach, gdy już ani ręką, ani nogą...
Fotele wyglądają trochę lepiej, choć na tle kamieni:
Kamienie to te, co je zbieram tonami z działki. Nie skłamię, jeśli powiem, że wyzbierałam kilkadziesiąt wiader. Tak ze 40-50. I jeszcze kamerdołów rozniesionych przez budowlańców jest cała masa.
No ale nic.
Tutaj kawałek płotu z podmurówką (która nota bene też mnie trochę nerwów kosztowała):
...z uroczą dechą (co to Po za trampolinę robi) i wiadrami śmieci.
Ten pasek ziemi przy ścieżce, to będzie trawka. Na pasie ziemi przy płocie będzie sporo roślin. Na razie rosną brzózki Long Trunk (miała być betula utilis Doorenbos, ale przestraszyłam się, że duża urośnie i sąsiedzi będą się wściekać, a drzewka są przy samym płocie; Long Trunk ma podobno rosnąć do 3-5 m). Agrowłóknina jest głównie po to, aby zdusić chwasty, co ich roundup nie zdusił. A zostało mnóstwo. Agrowłóknina zostanie zdjęta jesienią lub wiosną. Poza tym mam wrażenie, że trzyma dobrze wilgoć na takiej niezakrytej ziemi i bujnie się pod nią mnoży glebowe życie. W zeszłym roku zastosowałam takie rozwiązanie na malinach, które posadziłam na bardzo zaperzonym kawałku.
Tu spod płotu widok w głąb działki na ostatnio zagospodarowywany kawałek:
...jak widać nic ciekawego. Na pierwszym planie (nie licząc agrowłókniny) trzy kaliny koralowe.
Trochę dalej:
...gdzie widać badyle.
Za badylami:
...kolejny badyl, pod którym rosną mięty (w tym czekoladowa i imbirowa), oregano cytrynowe i (wsadziłam niezgodnie z projektem) dwie papryczki ostre. Może przeżyją. Po prawej pięć juk karolińskich. Widać jedną? Bo reszta w ziemi się zbiera.
Za kolejnym badylem:
...obraz nędzy i rozpaczy, czyli dzisiejsze moje dzieło w postaci liliowców. Bardzo na prawo przy obwódce może widać kocimiętkę 'kogośtam'. Nie ma jej w projekcie, ale podobno pachnie i chciałam. Po prawej widać wisienkę, która chyba nie za dobrze zniosła przesadzkę w najintensywniejszym momencie kwitnienia. Korzeni miała malutko. Nie wiem czy przeżyje. Druga, która zdążyła przekwitnąć przed przesadzaniem wygląda świetnie. Poza tym widać porzeczkę czerwoną, agrest. W głębi derenia, pęcherznicę, trzy hortensje. No i jesionka, co to chyba przeżyje uszkodzenia kory. Kurcze, za trzydzieści lat będzie wielki jak dąb przed domem rodziców. Wierzyć mi się nie chce.
Aha, i nie zrobiłam zdjęcia na ścieżkę i rabatę z bratkami, gdzie wybujała masa roślin. Przy okazji.
Dobrej nocy.