wtorek, 29 marca 2011

Chaszczowisko

Dziś nasze chaszczowisko zostało wzbogacone o kilka badyli. W sobotę dostałam kilka malin do zasadzenia i dwa kwiatki wiosenne. Pierwotna dżungla zryta przez dziki wcale nie nabrała przez to znamion ucywilizowania, bo badyle wtykałam jak leci. Czy coś z nich wyrośnie - zobaczymy latem. :) Jeśli tak, to jesienią może zjemy pierwsze własne plony. A dwa kwiatki wiosenne zasadziłam pod samosiejnym jesionem. Mam nadzieję, że drzewko przetrwa budowlane perturbacje i wyrośnie nam pięknie.

niedziela, 13 marca 2011

Wiosenna inspekcja

U sąsiadów prace ruszyły pełną parą. Wykopy pod fundamenty wykopane; humus po całej działce rozplantowany; droga utwardzona.

Z tą drogą to teraz mamy zagwozdkę. Sąsiadka zadzwoniła, że to co było (gruzowe śmieciowisko) musieli wywieźć, bo się do niczego nie nadawało i nawieźli tłucznia. I co my na to, czyli czy partycypujemy w kosztach. Bagatela 3300 zł ich to kosztowało. Jak takie koszty rozdzielić? Sprawa nie jest prosta, bo działki drogowe są dwie, z czego jedna ma trzech właścicieli, druga bodajże szesnastu (lub więcej). Z czego bezpośrednio przy drodze, tych którzy mogliby z niej korzystać jest sześciu, ale jeden już pobudowany ma dojazd z drugiej strony, drugi (a właściwie dwóch) możliwy dostęp od drogi głównej (działka narożna), trzeci to sprzedawca działek, który pewnie nie będzie chciał partycypować w kosztach drogi a kiedy znajdzie klienta - nie wiadomo. Zostaje trzech współwłaścicieli, którzy mają szansę się dogadać, ale w jakich proporcjach? My mieszkamy najdalej, to będziemy korzystać z całego wybudowanego kawałka, ale jeszcze sporo musimy dobudować. Ten co ma najbliżej nie będzie pewnie zainteresowany w partycypacji w kosztach dalszej części. Zagmatwane.
Niewiele myśląc odpaliłam arkusz kalkulacyjny. Żeby nie było - jak najbardziej legalny. Podzieliłam drogę na odcinki. Zrobiłam małą macierz uwzględniającą odcinki, długości, współwłaścicieli, ich wykorzystanie poszczególnych odcinków etc. Wyłoniło się kilka kwot, zależnych od przyjętych warunków, których jeszcze nie znam. O te ma się dowiedzieć Sąsiadka. W każdym razie ja już jestem przygotowana z odpowiedzią.

Małe podsumowanie.
Zanim rozpoczniemy budowę domu czekają nas wydatki:
- droga (ok. 700 zł +/-100 dla Sąsiadów) + dobudowanie kawałka do nas;
- przyłącze wody - ok. 6500 zł;
- druga rata za przyłącze elektryczne - 1200 zł.
Wtedy nasza działka będzie miała dojazd, prąd i wodę w działce. :D

sobota, 12 marca 2011

Ptasie plany

Zapewne jak każdy budujący wyobrażam sobie, co będzie się działo, gdy ta nasza chałupka już stanie. Jakie będzie otoczenie; co zrobimy w ogródku; co warto byłoby zrobić, żeby było miło, wygodnie itd.
Dzisiaj podczas naszych (prawie)cowieczornych rozmówek z Mi, pod wpływem lektury książki prof. Kruszewicza, stwierdziliśmy, że zrobimy jakieś oczko wodne lub poidełko dla ptaków. Jest to podobno świetne miejsce do obserwacji. Jeśli zostanie mi mój nawyk w miarę wczesnego wstawania, to na pewno ogromnie przyjemna będzie możliwość podglądania różnych sikorek, mazurków i kopciuszków (tych w okolicy jest najwięcej) z własnego okna. Trzeba będzie również zadbać o zachwaszczenie całej działki. Coby obrosła różnymi krzaczorami. I od dłuższego czasu myślimy o trawniku nie takim, do cotygodniowego koszenia, ale bardziej takiego łąkowego. Który będzie się kosiło dwa razy do roku - jak łąkę. Mmm...

Sąsiedzki start

U nas zapowiada się przestój. Niestety, prawdopodobnie dłuższy. Za to u sąsiadów prace ruszyły pełną parą. Wczoraj, przejeżdżając obok działek zauważyłam, że kopareczka sobie kursuje w te i we wte. Pewnie humus ściągali. Jutro podejdziemy zobaczyć co widać pod poziomem gruntu. Fajnie, że coś się dzieje. Szkoda, że u nas wiatr tylko hula. Przynajmniej nasz jesionek-samosiejka będzie sobie rósł.