niedziela, 18 października 2015

Żółtnica pomarańczowa...

...czyli Maclura pomifera.
Roślinami (i zwierzami) interesuję się jakoś tak.. bo lubię. Gdy zobaczę coś nowego czy dziwnego, to trudno mnie oderwać. Ale i lokalnie trudno mnie zadziwić. A tu dzisiaj, proszę, poszłam z dziećmi na plac zabaw we Wrocławiu w parku Tołpy. Przy placu stoi jakieś takie zwyczajne drzewko. Listki trochę jak śliwki, więc nic nadzwyczajnego. Nigdy nie zwróciłam na nie większej uwagi. A dzisiaj pod drzewkiem leżały sobie takie dziwne cosie:
Owoce całkiem spore, ten na zdjęciu wcale nie jest duży. Część rozgnieciona - struktura taka trochę szyszkowa. Zapach całkiem przyjemny, trochę pigwowy.

Czy jadalne? A może trujące?

Dotarłam do domu i zaraz do neta. Znalazłam: jak w tytule.
Roślina dobra na repelent, czyli odstraszacz owadów - choć o tej porze roku, to już nie ma za bardzo czego odstaszać.
Podobno ma niezłe kolce, dziwne, bo na drzewku nie zauważyłam, i drewno idealne na łuki.