wtorek, 1 maja 2018

Kompostownik...

...chciałam napisać, że 'do szczęścia potrzebny'. Ale jak wyjdzie na końcu, to nie do końca.

Za zrobieniem kompostownika chodziłam wszystkie trzy lata, gdy mieszkamy. Najpierw długo się zastanawiałam, czy powinien być plastikowy i, jeśli tak, to jakiej wielkości. Potem, że może jednak naturalny. Wygrała cena i wysłałam Łu po pierwszy lepszy, byle tańszy.
Spodziewałam się takiego 'metr na metr na metr', bo takie oglądałam. Łu przywiózł jednak takie coś niskie, wąskie i długie. Cóż było robić, skleciliśmy w kącie i zapchaliśmy w pięć minut.
Przez wymiary nie bardzo chciało się w nim kompostować. Głównie to wszysko było suche, a ja jeszcze wrzucałam tam dużo badyli, które zarastały mi działkę, bo nie nadążałam wyrywać, gdy były małe. Doszło do tego, że w ubiegłym roku miałam zawalony kompostownik, dwie pryzmy kompostu (w tym jedna pod oknem kuchennym) i różne kupki pokosu powrzucane gdzie bądź. Z kompostownika się wysypywało, ale co jakiś czas można było dołożyć trochę nowego.

Ciągle czułam, że przez brak kompostownika nie jestem w stanie żadnej pracy skończyć, bo wszędzie coś leżało.

W tym roku chciałam ogarnąć grządkę pod oknem kuchennym. Trochę dlatego, że pojechałam do mojego ulubionego ogrodnika i kupiłam 5 dużych bukszpanów, co oznaczało, że muszę je wsadzić do ziemi. Żeby wsadzić, musiało być gdzie. I tak wsadzenie 5 krzaczków zajęło mi tak coś około 6 godzin, ale pryzma spod kuchennego okna zniknęła. Znaczy się przewaliłam ją w okolice kompostownika, bo nie było gdzie. Do tej kupy wywaliłam kupę suchego, które było w kompostowniku, ale udało mi się wydobyć jakieś 8 taczek pięknego kompostu!, który zaraz zagospodarowałam i już nie ma. Kompostownik został co prawda prawie pusty, ale obok góra na co najmniej dwa takie, a na działce jeszcze kolejna góra. No i chwastów jeszcze w tym roku nie zaczęłam konkretnie usuwać, bo nie miałam gdzie. Zatem coś trzeba było już zrobić.

I tak, z okazji urodzin, w sobotę pojechałam do Casto, kupiłam takie wbijane podstawy pod słupki i kilka słupków. W domu wbiłam je cut szerzej niż stary kompostownik (w środku była jeszcze kupa czegoś, czego nie chciałam ruszać) i zdecydowanie dłużej. Łu pociął słupy na trochę ponad metrowe, poprzybijaliśmy deski ze starego kompostownika na boki nowego; popędziłam jeszcze raz do Casto po parę jakichś logicznych desek, bo mamy co prawda całą pryzmę, ale się tylko do spalenia nadają. Potem tylko przybijanie, impregnacja i już prawie można wrzucać. Ponieważ i impregnat i lazura do drewna były na strychu, to chciałam jeszcze upiększyć od sądziada strony, aby pięknie było. Co wyszło - o tym na koniec. Niemniej wszystko skończyliśmy, wrzuciliśmy co leżało obok (prawie się zmieściło do jednej przegrody) i było super.

I dzisiaj tak stwierdziłam Łukaszowi, że w zasadzie, to chyba zaczął się nowy etap w ogródku. Czemu? Wcześniej zaczynałam różne prace, ale nie mogłam ich skończyć, bo zostawałam zazwyczaj z pryzmą czegoś, z czym nie wiedziałam co zrobić. Albo chciałam coś zrobić, ale akurat w newralgicznym punkcie była jakaś pryzma. Albo pryzma była obok i się rozwlekała i przeszkadzała przy pracy. A teraz? Wszystko można po pracy hycnąć do kompostownika. Albo przed rozpoczęciem pracy wygrabić i też hycnąć i mieć posprzątane. Okolice kompostownika się zorganizowały, to wreszcie można było wykosić w koło niego i na miejscu ogniskowym. Tu w miarę ogarnięte, to można było zacząć sukcesywnie wyrywać nawłocie, mniszki i osty. Wyrwałam ich dzisiaj kilka wiader. A w kompostowniku ciągle jest miejsce! Co prawda jedna komora niby 'pod dekiel' (nakryłam na wierzchu paletą, aby dociążała), ale można sypnąć do drugiej, a jak w tej pierwszej 'siądzie' to się przesypie.

Zatem powiedziałabym, że jestem prawie szczęśliwa. Czemu prawie? Znowu za sprawą mojego ulubionego sąsiada. Od jego strony, aby wyglądało ładnie i nie było się czego czepiać, chciałam pomalować lazurą. Maluję sobie maluję, a tu nagle słyszę, że w spryskiwaczu zaczyna bulgotać. Dostałam zimną wodą po plecach, a kompostownik po właśnie kładzonej lazurze.
Można by powiedzieć, że 'zdarza się', choć dziwne, że ktoś coś podlewa i nie wie co. Na moje wrzaski sąsiadka wywołała sąsiada, a ten 'ojejku, syn przestawił' i o co mi wogóle chodzi. I wszystko fajnie, gdyby nie kupa radochy widoczna na twarzy sądziada. Na moje, że 'po minie sądząc to mam wątpliwości, czy to faktycznie syn'; 'ojejku, focha strzeliłaś'.
Może to jakiś sposób na święty spokój?

piątek, 27 kwietnia 2018

Włosy

Pięknych włosów natura mi poskąpiła, ale nie mogę narzekać, bo mam. Pewnie gdybym poświęciła im więcej uwagi, to i byłyby dużo ładniejsze. No nic, kwestia wyborów. 
Za to Po ma piękny jasny blond, rozjaśniający się na słońcu i naturalne pasemka. No i jeszcze ze trzy razy więcej niż ja, choć pewnie jeszcze jej przybędą. Zatem nie mogę się napodziwiać ich, podczas czesania, co czasem przeradza się w żarty 'takie ładne masz włosy, pożyczyłabyś kiedyś'.

Kilka dni temu Po sama zaczęła: 
- Wiesz, nie mogę pożyczyć ci włosów, bo mi są potrzebne.
- Ale jakbym straciła włosy, to zrobiłabyś mi ze swoich perukę?
- Zrobiłabym...
[pauza]
   ...z tych, co by ci wypadły.

Kurtyna.

sobota, 24 marca 2018

Humoreska...

Zapisaliśmy się do szacownego grona chętnych do zdobycia Korony Gór Polskich. 
28 szczytów, z których na części do tej pory nie byłam. Dzieciaki też. Fajna sprawa, żeby poznawać kraj, również ze znajomymi, którzy nas do zapisania się zmobilizowali.
Również dlatego, że około połowy szczytów znajduje się na Dolnym Śląsku, czyli stosunkowo blisko.
Przelew z opłatą wpisową i za książeczkę - wysłany. List z deklaracjami też. Mija drugi miesiąc, znajomi chcieliby się wspólnie gdzieś wybrać, skrzynka pocztowa - pusta.

Wysłałam zatem maila:
 Dzień dobry,
 4 lutego dokonałam płatności na kwotę 149 zł (za cztery osoby + 9 zł
 opłaty pocztowej). Kilka dni później wysłałam deklaracje:
(...)
 jednak do dnia dzisiejszego nie otrzymaliśmy książeczek. Nie widniejemy
 również na liście Klubu.

 Jaki jest powód takiego opóźnienia?

 Pozdrawiam serdecznie,
(...)

Już następnego dnia dostałam odpowiedź:
Witam,
 Dotarł Wasz list, ale proszę sobie wyobrazić, że był on dostarczony dopiero w tym miesiącu. Nie zorientowaliśmy się, że list z marca dotyczy wysyłki z początku lutego, stąd mieliśmy status - brak listu. W każdym razie książeczki powinny być do końca przyszłego tygodnia na miejscu. Naklejamy oczywiście priorytet, aby sprawnie dotarły. 

Pozdrawiam
(...)

czwartek, 15 marca 2018

Moana

- Pola, przecież oglądałaś tę bajkę trzy razy.
- Cztery.

poniedziałek, 19 lutego 2018

Czas dla siebie

Dostałam właśnie maila 'Znajdź trochę czasu dla siebie'.
'Słusznie' - myślę.
Patrzę na adres nadawcy, coś z depilacją.
Naprawdę? Depilowanie się, to jest czas dla siebie?

piątek, 9 lutego 2018

Haiku

Z dala błyszczy,
z bliska pali -
- gwiazda.

środa, 20 grudnia 2017

Politycznie, tfu

Nigdy nie myślalam, że blog 'długa droga do domu', który miał być luźnym zapisem historii budowy domu i osiadania 'na swoim', i takim zapisem budowy poczucia, że się jest wreszcie u siebie i może się u siebie pracować, organizować przestrzeń wokół, stanie manifestem politycznym. Co prawda etykieta 'politycznie tfu' ruszyła już jakiś czas temu, ale chyba wejdzie do szerszego użycia, bo... mam poczucie, że to, co było budowane przez ostantnie 25 lat, 8 lat rządów pewnie nie idealnych, ale dających poczucie stabilizacji i tego, że wreszcie możemy u siebie działać i budować, idą na śmietnik. Dzisiaj Komisja Europejska uruchomiła artykuł 7 wobec Polski:

Art. 7. Stwierdzenie przez Radę ryzyka poważnego naruszenia przez Państwo Członkowskie wartości Unii
1. Na uzasadniony wniosek jednej trzeciej Państw Członkowskich, Parlamentu Europejskiego lub Komisji Europejskiej, Rada, stanowiąc większością czterech piątych swych członków po uzyskaniu zgody Parlamentu Europejskiego, może stwierdzić istnienie wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia przez Państwo Członkowskie wartości, o których mowa w artykule 2. Przed dokonaniem takiego stwierdzenia Rada wysłuchuje dane Państwo Członkowskie i, stanowiąc zgodnie z tą samą procedurą, może skierować do niego zalecenia.

Rada regularnie bada czy powody dokonania takiego stwierdzenia pozostają aktualne.

2. Rada Europejska, stanowiąc jednomyślnie na wniosek jednej trzeciej Państw Członkowskich lub Komisji Europejskiej i po uzyskaniu zgody Parlamentu Europejskiego, może stwierdzić, po wezwaniu Państwa Członkowskiego do przedstawienia swoich uwag, poważne i stałe naruszenie przez to Państwo Członkowskie wartości, o których mowa w artykule 2.

3. Po dokonaniu stwierdzenia na mocy ustępu 2, Rada, stanowiąc większością kwalifikowaną, może zdecydować o zawieszeniu niektórych praw wynikających ze stosowania Traktatów dla tego Państwa Członkowskiego, łącznie z prawem do głosowania przedstawiciela rządu tego Państwa Członkowskiego w Radzie. Rada uwzględnia przy tym możliwe skutki takiego zawieszenia dla praw i obowiązków osób fizycznych i prawnych.

Obowiązki, które ciążą na tym Państwie Członkowskim na mocy Traktatów, pozostają w każdym przypadku wiążące dla tego Państwa.

4. Rada może następnie, stanowiąc większością kwalifikowaną, zdecydować o zmianie lub uchyleniu środków podjętych na podstawie ustępu 3, w przypadku zmiany sytuacji, która doprowadziła do ich ustanowienia.

5. Zasady głosowania, które do celów niniejszego artykułu stosuje się do Parlamentu Europejskiego, Rady Europejskiej i Rady, określone są w artykule 354 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej.

Dodatkowo prezydent Dupa ogłosił, że podpisze ustawy o Sądzie Najszyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa. Chciałoby się rzec: 'i krzyżyk na drogę'. Choć w tym momencie to ja się czuję wyrzucona poza nawias. Że jedyną moją rolą w tym państwie jest zarabianie na tych bęcwałów. Może czas się zwijać?

Etykiety

życie rodzinne (124) ogród (121) budowa (102) przetwory (31) marudzenie (28) plany (28) jojczenie (27) dywagacje (21) sso (20) filozofowanie (17) rośliny (17) dach (16) obserwacje (15) przyroda (15) zwierzęta (15) działka (14) mieszkanie (14) przyłącza (14) wnętrza (14) aranżacje (13) finanse (13) ogólne (13) życie na wsi (13) problemy (11) stan 0 (11) woda (11) covid19 (10) droga (10) nalewki (10) przepisy (9) sąsiedzi (9) kalkulacje (8) marzenia (8) okna (8) ptaki (8) wspomnienia (8) z netu (8) święta (8) ciocia dobra rada (7) prąd (7) bździuny (6) ogrzewanie (6) sądziad (6) absurdy (5) instalacje (5) kot (5) książki (5) radości (5) wiosna (5) zasłony (5) zdjęcia (5) zima (5) co ja robię tu? (4) elewacja (4) historycznie (4) kanalizacja (4) nie wiem co powiedzieć (4) politycznie tfu (4) sprawy wsi (4) wygrzebane z lamusa (4) łazienki (4) drzwi (3) fontanna (3) gaz (3) genealogia (3) inspiracje (3) kuchnia (3) odkrycia (3) pory roku (3) schody (3) wino (3) wyczytane (3) cuda natury (2) dokumenty (2) dom (2) energooszczędność (2) kompost (2) ku pamięci (2) ogrodzenie (2) pet challenge (2) piękne słowa (2) podłoga (2) przeprowadzka (2) ssz (2) wymiękam (2) zioła (2) a (1) bruki (1) dialogi (1) domek na drzewie (1) działania (1) kosopleciny (1) krupnik (1) muzyka (1) okolica (1) pogoda (1) poidełko (1) pytania bez odpowiedzi (1) reklama (1) strachy na lachy (1) szkoła (1) słowiańszczyzna (1) taras (1) tydzień Ziemi (1) wynajem (1) wypieki (1) z dialogów (1) zbiory (1) śmieci (1)