piątek, 10 kwietnia 2015

Święta...

...i po świętach. Przepływają jak woda w rzece. Były... Nie ma... Zostało kolejne miłe wspomnienie, trochę ciepła na duszy, bliskość życzliwych ludzi. Na stole wiosna, na dworze zima, jakiej nie było w grudniu ani w styczniu:

[Ha, i znowu nie dodaje mi zdjęć tam, gdzie bym chciała. Myślałam, że to moja pomyłka, ale to chyba gugiel musi się jakoś odświeżyć. Zdjęcie dodam, jak się pojawi.]

Zdjęcia ze stołu nie mam, może mi Łu albo Tato podeśle.

Siedzieliśmy więc przy stole, gadaliśmy i patrzyliśmy w okna, co było bardzo przyjemne. Nie poszliśmy nigdzie na spacer, niestety. Ale nie poobiadaliśmy się chyba za bardzo. Jakoś tak ostatnimi laty wychodzi, że coraz mniej się gotuje i coraz mniej się je. Przynajmniej ja mam takie wrażenie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz