sobota, 14 listopada 2015

Tyle się dzieje...

...a ja nie wiem 'o czym by tu'. Tym razem więc tak różno-bełkotliwie będzie, bo piszę tylko dlatego, że nie śpię po nocy. Niespanie to jest dobry moment, żeby nadrabiać różne zaległe rzeczy, choć oby się jakąś chroniczną bezsennością nie skończyło.
Dużo się dzieje. Trochę w pracy, choć tu bez większych napięć. Koniec roku się zbliża i więcej roboty przez to. Ostatnio usłyszeliśmy, że z harmonogramu wynika, że nie będzie czasu na chorowanie, czyli że zdrowi mamy być. Na urlop do końcówki grudnia też za bardzo nie ma szansy, bo jedno, że to samo co wyżej, drugie, że nie ma już z czego brać. Ostatnie cztery dni na okolice świąt trzeba zachować, tym bardziej, że przygotowania zajmą pewnie trochę. W tym roku znowu pewnie u nas :) Komplikacji trochę będzie, bo do siostrzeńca przybędzie mi siostrzenica i problemy logistyczne z dojazdem rodziny trzeba będzie rozwiązać. Ale pewnie damy radę.
Z chałupkowych tematów, to wreszcie znaleźliśmy stół, który nam się podoba. Problem jednak jest jeden, bo do świąt już się na niego nie doczekamy. Trudno. Ten co stoi u Babci da radę jeszcze w tym roku, żeby nas wszystkich pomieścić.

Dużą zmianą jest to, że wokół domu kamieniarze skończyli prace. Niestety, z trzytygodniowym poślizgiem i teraz nie możemy wyrobić się z rozprowadzeniem ziemi i roślinami. Żeby chociaż trzy drzewka przed domem posadzić...
Może jutro się uda? Choć pewnie nie, bo nie wiem jak je zabierzemy z ogrodnictwa. Chodzi o trzy takie klony szczepione. Długość tegoż, to pewnie ponad 2,5 m. Może dowiozą? W niedzielę pojedziemy po aktinidię. Tylko - właśnie sobie myślę - kiedy ja ją w ziemię wsadzę? Jak wrócimy po ciemku, to nie zdążę. A przez cały tydzień wracam po ćmoku. Znowu problem.

Od dwóch dni w garażu leżą słupki na ogrodzenie od frontu. Nawet ich nie obejrzałam, bo  nie miałam kiedy. Ciekawe, czy przed zimą uda się je zamontować? Niedawno prawie postawiliśmy ogrodzenia z boku działki. Mieliśmy robić z sąsiadami z jednej i drugiej strony. Przyjechał jednak wykonawca, wykopał dwa dołki, stwierdził, że nic nie jest przygotowane a ziemia za twarda i pojechał.  Może to i dobrze, bo płyty, takie pod siatką, w ostatniej chwili okazało się, że nie będą gładkie, tylko z jakimiś wsiurskimi ozdóbkami. No to nie będzie ozdobnych betonowych płyt. I płotu przy okazji.

Oj, tyle mam do pisania, ale chyba pójdę spać. Dobranoc.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz