niedziela, 7 sierpnia 2016

Zombi...

...na budowie.
To o nas.
Mamy urlop. Co robi każdy normalny człowiek w trakcie urlopu? Odpoczywa? Pewnie tak. Jednak my się do tej grupy nie zaliczamy.
Przeszła już nam połowa urlopu. Zdążyłam pomalować górę garażu. Jutro ma przyjść wykładzina (wyglądająca jak blacha ryflowana). Ale jutro nie będziemy pewnie kończyć garażu. Zrobimy to w wolnej chwili, bo obecnie robimy taras.

Przyjechały drewniane elementy więc zasuwamy. Właściwie to nie wiem czemu ja zasuwam, bo nie planowałam robić tarasu. Łu się pewnie cieszy, bo to jednak praca trochę szybciej mu do przodu idzie. A ja ledwie ręką i nogą powłóczę. Wczoraj było impregnowanie drewna. Dzisiaj ciąg dalszy i skręcanie konstrukcji. Strasznie się boję co z tego wyjdzie. Na razie jest (było) tak:








 Nie wiem czy jutro skończymy się obrobić z konstrukcją. A jeszcze cały dek został do kupienia no i zrobienia.

Poza tym ciągle się zżymam na te sąsiedzkie pretensje. Co to niby kompost śmierdzi. Dzisiaj przewaliłam całą kupę. Wybrałam z dna taczkę już gotowego i użyźniłam kawałek grządki. Kurde, no śmierdzieć nie chciał. Żałowałam, że sądziad (tak mi się przez przypadek napisało, ale jakoś tak świetnie pasuje) nie przyjechał. Bym go specjalnie zaprosiła do wąchania.


 
A tu jeszcze ścieżka do kompostownika i do naszego zakątka ogniskowego. No po prostu pieczemy kiełbaski na kupie gnoju.
Aha. A sądziad swoje siano wywalił na naszą wspólną działkę drogową. Będzie się działo. Wrr...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz