niedziela, 13 marca 2011

Wiosenna inspekcja

U sąsiadów prace ruszyły pełną parą. Wykopy pod fundamenty wykopane; humus po całej działce rozplantowany; droga utwardzona.

Z tą drogą to teraz mamy zagwozdkę. Sąsiadka zadzwoniła, że to co było (gruzowe śmieciowisko) musieli wywieźć, bo się do niczego nie nadawało i nawieźli tłucznia. I co my na to, czyli czy partycypujemy w kosztach. Bagatela 3300 zł ich to kosztowało. Jak takie koszty rozdzielić? Sprawa nie jest prosta, bo działki drogowe są dwie, z czego jedna ma trzech właścicieli, druga bodajże szesnastu (lub więcej). Z czego bezpośrednio przy drodze, tych którzy mogliby z niej korzystać jest sześciu, ale jeden już pobudowany ma dojazd z drugiej strony, drugi (a właściwie dwóch) możliwy dostęp od drogi głównej (działka narożna), trzeci to sprzedawca działek, który pewnie nie będzie chciał partycypować w kosztach drogi a kiedy znajdzie klienta - nie wiadomo. Zostaje trzech współwłaścicieli, którzy mają szansę się dogadać, ale w jakich proporcjach? My mieszkamy najdalej, to będziemy korzystać z całego wybudowanego kawałka, ale jeszcze sporo musimy dobudować. Ten co ma najbliżej nie będzie pewnie zainteresowany w partycypacji w kosztach dalszej części. Zagmatwane.
Niewiele myśląc odpaliłam arkusz kalkulacyjny. Żeby nie było - jak najbardziej legalny. Podzieliłam drogę na odcinki. Zrobiłam małą macierz uwzględniającą odcinki, długości, współwłaścicieli, ich wykorzystanie poszczególnych odcinków etc. Wyłoniło się kilka kwot, zależnych od przyjętych warunków, których jeszcze nie znam. O te ma się dowiedzieć Sąsiadka. W każdym razie ja już jestem przygotowana z odpowiedzią.

Małe podsumowanie.
Zanim rozpoczniemy budowę domu czekają nas wydatki:
- droga (ok. 700 zł +/-100 dla Sąsiadów) + dobudowanie kawałka do nas;
- przyłącze wody - ok. 6500 zł;
- druga rata za przyłącze elektryczne - 1200 zł.
Wtedy nasza działka będzie miała dojazd, prąd i wodę w działce. :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz