wtorek, 16 kwietnia 2013

Mówić, nie mówić...

...pisać, nie pisać?
Głupio byłoby jednak nie zaznaczyć, że budowlańcy weszli na działkę. Choć tak, żeby nie zapeszyć i znowu nie obtrąbiać chyba wolałabym się nie odzywać.

Tym bardziej, że jest problem. Nie wiem, czy duży czy mały. Dla nas może nie taki wielki jak dla budowlańca, choć przecież ostatecznie to na nas się skupi. W każdym razie weszli na działkę, a że zima była długa, a jeszcze ostatnio lało jak trzeba, to na działce jest po prostu mokro. Koparka wjechała i się zakopała. Pan zrezygnował z roboty. Jak dla mnie, to można by machnąć ręką i trochę poczekać, ale budowlańcowi się pewnie śpieszy -- nie pracuje, nie zarabia. Planuje pompą ściągnąć tę wodę, ale na ile się na tym znam (a w końcu to związane z moim wykształceniem), to tydzień trzeba by pompować. I w sumie nie będzie innego wyjścia, bo materiały (stal) na budowie. A złomiarzy w koło nie brakuje. Dobrze, że budowlaniec powiedział, żeby w długich kawałkach kupować (12 m).


A jeszcze wkurza mnie to, że będąc na działce z budowlańcem i gościem od koparki pokazywałam im, że stoi woda i że będzie z tym problem, i że może zrobić coś z tym przed wejściem z robotami. Stwierdzili, że nie. Fachowcy w końcu. Z doświadczeniem. Ech.

1 komentarz:

  1. Hmmm, wszystko wskazuje na to, że poziom 'profesjonalistów' po obu stronach Kanału wyrównuje się... :)

    OdpowiedzUsuń