piątek, 2 maja 2014

Laba...

...co oznacza, że dzisiaj li i jedynie:
- Byłam na działce, żeby się spotkać z umówionym gościem od posadzek. Gość był, obmierzył, umówiliśmy się co do ceny, szczegółów.
- Podjęliśmy decyzję co do posadzek (ten co powyżej), przez co musiałam zadzwonić do innego, żeby odmówić wizytę tegoż.
- Że już wiemy co i jak z posadzkami, to trzeba się rozejrzeć jeszcze w temacie odwodnienia liniowego w garażu. Niby sprawa błaha, ale gdzie ten odpływ ma być? Przed czy za bramą?
- Mamy opcję robienia posadzek z materiałem lub bez. No to szukamy ile musielibyśmy zapłacić za materiał kombinując go samodzielnie.
- No i muszę przygotować umowę. Może odłożę to sobie na jutro? Ale to się zazwyczaj źle kończy, bo potem się okazuje, że potrzebne było 'na wczoraj'.
- Dograliśmy spotkanie z projektantką z działki. Odezwała się w końcu. Za to nie odezwał się ten drugi, co to miał się odezwać w tym tygodniu, choć do niego dzwoniłam.
- Łu poprzeliczał coś z gips-kartonami. Jednak nie rąbnął się w obliczeniach, o czym pisałam wcześniej. Nie ma to jak zmieniać w trakcie.
- No i jeszcze przed nami spotkanie z projektantką (o 16:00) i podjęcie decyzji w temacie ogrodu.
- Aha, i dzwoniłam w sprawie glebogryzarki. Na ten weekend raczej nie ma szans. Zamówiłam na przyszły. Może to i lepiej? Jeśli trochę popada, to ziemia zmięknie i trochę się uleży i ułoży.
Pewnie to nie wszystko w temacie budowy na dzisiaj. Ale tak mniej więcej wyglądają nasze dni teraz. Nawet, jeśli nie jest to dużo, to do każdej sprawy/telefonu trzeba przygotować komplet informacji i nastawienie, żeby wszystko przebiegło sprawnie. Czasem wychodzi, czasem zupełnie nie. No cóż, zawsze to jakieś doświadczenie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz