piątek, 10 stycznia 2014

Pogoda bis

I znowu słychać o spadku temperatury i opadach śniegu, co ma mieć miejsce za cztery dni. Wykonawca obudził się nagle, tym bardziej, że Łu go postraszył oknami i elektrykiem, co to mają wchodzić po dwudziestym stycznia, i pędzi z dachem. Nie wiem z czym to się wiąże dla dachu, czy nie będzie oznaczało jakichś baboli. Wrr. Drugi raz bym się chyba nie zdecydowała na powierzenie dachu murarzom. Nie wiem jakie kwiatki to będzie oznaczało. W każdym razie ocieplenia nie założymy teraz zaraz - co planowaliśmy. W pierwszej kolejności trzeba będzie sprawdzić szczelność wykonania, co będzie stosunkowo łatwe, gdy ocieplenia nie będzie, zaś po zakryciu... pies pogrzebany.
Czyli znowu trzymajcie kciuki, żeby do wtorku wyrobili się i żeby jednak jakość była przed tempem.

niedziela, 5 stycznia 2014

Podłoga z vaty

Co do podłóg, to wczoraj trochę pogrzebaliśmy i pooglądaliśmy tu i tam. Na razie stanęło na podłodze z Paradyża na całym dole:


A co do zwrotu vatu, to ku pamięci zamieszczam sobie poradnik z Infora. Straszny przerost formy nad treścią z tym zwrotem. Pewnie, gdyby chodziło o kilkaset a nie kilka tysięcy zł, to człowiek by się poważnie zastanawiał, czy się bawić i wystawiać na podejrzliwość urzędasów. Ale trzeba. Może wystarczy chociaż na ten materiał na podłogę.

sobota, 4 stycznia 2014

Połowa dachu...

...zrobiona. Najprawdopodobniej. Gdy byliśmy ze dwie godziny temu, to jeszcze kładli dachówki. No, ta łatwiejsza połowa, bo z drugiej strony jest lukarna. Acha, i tylko na chałupie, a na garażu jeszcze nie. Więc do zrobienia jeszcze mnóstwo, ale już można z przyjemnością popatrzeć na kawałek połaci. Zdjęcia pod linkiem z boku.
Wykonawca poszedł chyba trochę po rozum do głowy i ściągnął dekarza, który trochę więcej miał do powiedzenia w zakresie dachów. Dzięki czemu robota bardzo się przyspieszyła, bo jak sam dekarz powiedział 'pana Jana nie trzeba we wszystkim słuchać' i że 'nie skończyłby przez najbliższe dwa miesiące' (to tak a'propos moim utyskiwaniom kilka postów wcześniej). Grunt, że robią dokładnie i poddasze jest już ładnie zaizolowane styropianem (od trzech stron). Koniec końców rusztowania wylądowały już na drugiej stronie chałupy i prace (z wyjątkiem lukarny) powinny przebiegać kilkukrotnie szybciej.
Wczoraj, w związku ze skończeniem ocieplenia na ściance między dachem garażu a dachem nad chałupą, wyszła sprawa tynków. Bo dobrze byłoby ten kawałek otynkować jeszcze przed położeniem dachówek na garażu, bo później będzie mało miejsca. Więc już teraz trzeba podjąć decyzje w tym temacie, co mieliśmy zamiar zrobić wiosną. Zapewne w tamtej części tynk będzie szary. Tylko jakiej firmy? Wykonawca polecił tynki Dufa, ale nie dotarliśmy dzisiaj do sprzedawcy. W Castoramie obejrzeliśmy sobie pi razy oko co byśmy chcieli. Tynk akrylowy, baranek, 1,5mm, barwiony w masie. W górnej części chałupy taki jaśniutki szary, trochę wpadający w srebrny, trochę w niebieski; w dolnej biały bądź prawie biały. Wiem, że oryginalne to nie będzie - dużo elewacji ostatnio w takich bądź podobnych zestawieniach jest robionych, ale... de gustibus non disputandum est. A poza gustem przemawiają za tym inne fakty. Podział na 'góra ciemniejsza - dół jasny' jest nawiązaniem do lokalnego wykończenia domów. Gdy przejechać przez naszą miejscowość, to sporo najstarszych domów jest murowana i jasna na dole, oraz wykończona drewnem, przez co ciemniejsza, na górze. Niestety, z oblicówką drewnianą polegliśmy, choć mieliśmy na nią szczere chęci, ale ukłon dla tradycji został. Druga sprawa, to podkreślenie proporcji budynku, 'obniżenie' dachu i 'przytulenie' chałupy do ziemi. Projekt sam w sobie przewidywał dość wysoką ścianę kolankową, czego nie zmienialiśmy (co w okolicy, nie wiedzieć czemu, jest standardem), ale już wizualizacje przewidują optyczne obniżenie kondygnacji. I będziemy się tego trzymać. No i szaro-biała elewacja raczej dość szybko nie będzie zwracała na siebie uwagę, powinna być dość uniwersalna przez najbliższe kilka(dziesiąt) lat. Zawsze będzie można przemalować.

Łupek

Heh, marzył mi się kamień na podłodze. A tak, bo lubię. Zazwyczaj objawia się to w taki sposób, że noszę jakiegoś głaza w kieszeni*. Zaraziłam też Mi i teraz znosi różne dziwne okazy i trzyma w pokoju.
W każdym razie na kamień na podłodze raczej szansy nie widzę, ze względów finansowych, ale pooglądać można. Dziś na tapetę wzięłam łupek i w necie wygrzebałam takie ciekawostki, jak ornamenty (te akurat nie na podłodze) znalezione na stronie Rathscheck:



Na jakiejś ukraińskiej stronie znalazłam takie płytki (bodajże z Indii):
Ładne, choć trochę za ciemne. No i drogie. Przeliczając na nasze to jakieś 250 zł/m2.

Z kolei na jakimś forum znalazłam odnośnik do Floranova, gdzie najbardziej spodobały mi się
Ale też trochę za ciemne. Cena ok. 150 zł/m2 też trochę duża. Choć może się okazać, że gdy zaczniemy szukać na poważnie czegoś na podłogę, to ceny będą właśnie takie. I nawet jakiegoś sensownego gresu taniej nie znajdziemy. Zupełnie nie orientuję się w temacie cen. Kurde.

______________
* Choć ostatnio to akurat noszę jakieś dziwne orzechy znalezione w ogrodzie botanicznym. Podobne do orzecha włoskiego, ale jednak inne, trochę sercowate w kształcie. Przeszukiwałam neta, co to może być, ale nie znalazłam. Jakieś propozycje?

piątek, 3 stycznia 2014

Kupa bura

- Pola co to za ptaszek?
- Nie wiem.
- Kukabura.
- Tak, kupa bura.

czwartek, 2 stycznia 2014

Jak stworzyć ogród?

No właśnie, jak?
To co teraz mamy, to widać na zdjęciach. Tragedia. Choć nie, jest jeden plus, mianowicie taki, że ziemia jest super. Przynajmniej ja ją tak oceniam, choć sąsiedzi jakoś nie widzą jej uroku. Jeden nawiózł sobie ziemię pod uprawę w ogródku, pracownik drugiego bardzo mi wydziwiał (gdy widział, że coś tam sobie w ziemi dłubię), że ta ziemia to się do niczego nie nadaje i że on się na tym zna, bo rolnik. Czemu?
Gleba jest I i II klasy bonitacyjnej, czyli najwyższej. Nie jest to raczej czarnoziem, ale bodajże jakieś czarne ziemie, ale sama czołówka stawki. Może nie wygląda tak żyźnie, jak torf w doniczkach, ale na ile miałam z nią do czynienia z kopaniem, to nie jest gliniasta, ładnie się rozsypuje, nie klei się do łopaty. I właściwie wszystko, co w nią zasadziłam to rosło. Chyba, że dziki bądź ludzie tam wleźli, a najbardziej włazili właśnie tam, gdzie coś robiłam. W efekcie zostało niewiele z moich poczynań. I w sumie nie ma zmartwienia, i tak trzeba wszystko zmienić, podnieść poziom działki. Najlepiej, żeby aktualną glebę mieć na wierzchu. I tu dochodzimy do schodów. Pi razy oko już mam plany, jak ziemię poprzesuwać, że trzeba dowieźć z wywrotkę piasku i za jego pomocą zdrenować nieco górną warstwę. Tak, żeby woda po deszczach nie stała. Ciągle jeszcze jednak przewalanie ogródka z prawa na lewo i z powrotem przed nami. I znowu myśl, że gdyby się uwinąć przed zimą, a właściwie przed zimową pogodą, bo ta kalendarzowa to już tydzień trwa, to można by zaczynać z wiosną. A jeśli się teraz nie uwiniemy, to po rozplantowaniu wszystkiego trzeba będzie co najmniej miesiąc odczekać, żeby się uleżało i osiadło. To co? Jutro postaram się trochę zakrzątnąć po okolicy za humusem.
A dalej?
Szukam w necie podpowiedzi co robić. Jeśli macie coś do polecenia, to poproszę. :)

Dach...

...robiony jest już ponad miesiąc a ciągle daleko mu do zamknięcia. Dzisiaj działał na nim fachowy dekarz, dzięki czemu z jednej strony domu jest rynna. Choć chyba nie dotyczy to garażu, ale nie wiem, bo byłam około 15 i pewnie jeszcze trochę dziubali.
Właściwie powinnam zdjęcia pokazać, ale nie mam. :(

Etykiety

życie rodzinne (124) ogród (121) budowa (102) przetwory (31) marudzenie (28) plany (28) jojczenie (27) dywagacje (21) sso (20) filozofowanie (17) rośliny (17) dach (16) obserwacje (15) przyroda (15) zwierzęta (15) działka (14) mieszkanie (14) przyłącza (14) wnętrza (14) aranżacje (13) finanse (13) ogólne (13) życie na wsi (13) problemy (11) stan 0 (11) woda (11) covid19 (10) droga (10) nalewki (10) przepisy (9) sąsiedzi (9) kalkulacje (8) marzenia (8) okna (8) ptaki (8) wspomnienia (8) z netu (8) święta (8) ciocia dobra rada (7) prąd (7) bździuny (6) ogrzewanie (6) sądziad (6) absurdy (5) instalacje (5) kot (5) książki (5) radości (5) wiosna (5) zasłony (5) zdjęcia (5) zima (5) co ja robię tu? (4) elewacja (4) historycznie (4) kanalizacja (4) nie wiem co powiedzieć (4) politycznie tfu (4) sprawy wsi (4) wygrzebane z lamusa (4) łazienki (4) drzwi (3) fontanna (3) gaz (3) genealogia (3) inspiracje (3) kuchnia (3) odkrycia (3) pory roku (3) schody (3) wino (3) wyczytane (3) cuda natury (2) dokumenty (2) dom (2) energooszczędność (2) kompost (2) ku pamięci (2) ogrodzenie (2) pet challenge (2) piękne słowa (2) podłoga (2) przeprowadzka (2) ssz (2) wymiękam (2) zioła (2) a (1) bruki (1) dialogi (1) domek na drzewie (1) działania (1) kosopleciny (1) krupnik (1) muzyka (1) okolica (1) pogoda (1) poidełko (1) pytania bez odpowiedzi (1) reklama (1) strachy na lachy (1) szkoła (1) słowiańszczyzna (1) taras (1) tydzień Ziemi (1) wynajem (1) wypieki (1) z dialogów (1) zbiory (1) śmieci (1)