sobota, 4 stycznia 2014

Łupek

Heh, marzył mi się kamień na podłodze. A tak, bo lubię. Zazwyczaj objawia się to w taki sposób, że noszę jakiegoś głaza w kieszeni*. Zaraziłam też Mi i teraz znosi różne dziwne okazy i trzyma w pokoju.
W każdym razie na kamień na podłodze raczej szansy nie widzę, ze względów finansowych, ale pooglądać można. Dziś na tapetę wzięłam łupek i w necie wygrzebałam takie ciekawostki, jak ornamenty (te akurat nie na podłodze) znalezione na stronie Rathscheck:



Na jakiejś ukraińskiej stronie znalazłam takie płytki (bodajże z Indii):
Ładne, choć trochę za ciemne. No i drogie. Przeliczając na nasze to jakieś 250 zł/m2.

Z kolei na jakimś forum znalazłam odnośnik do Floranova, gdzie najbardziej spodobały mi się
Ale też trochę za ciemne. Cena ok. 150 zł/m2 też trochę duża. Choć może się okazać, że gdy zaczniemy szukać na poważnie czegoś na podłogę, to ceny będą właśnie takie. I nawet jakiegoś sensownego gresu taniej nie znajdziemy. Zupełnie nie orientuję się w temacie cen. Kurde.

______________
* Choć ostatnio to akurat noszę jakieś dziwne orzechy znalezione w ogrodzie botanicznym. Podobne do orzecha włoskiego, ale jednak inne, trochę sercowate w kształcie. Przeszukiwałam neta, co to może być, ale nie znalazłam. Jakieś propozycje?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz