czwartek, 2 stycznia 2014

Jak stworzyć ogród?

No właśnie, jak?
To co teraz mamy, to widać na zdjęciach. Tragedia. Choć nie, jest jeden plus, mianowicie taki, że ziemia jest super. Przynajmniej ja ją tak oceniam, choć sąsiedzi jakoś nie widzą jej uroku. Jeden nawiózł sobie ziemię pod uprawę w ogródku, pracownik drugiego bardzo mi wydziwiał (gdy widział, że coś tam sobie w ziemi dłubię), że ta ziemia to się do niczego nie nadaje i że on się na tym zna, bo rolnik. Czemu?
Gleba jest I i II klasy bonitacyjnej, czyli najwyższej. Nie jest to raczej czarnoziem, ale bodajże jakieś czarne ziemie, ale sama czołówka stawki. Może nie wygląda tak żyźnie, jak torf w doniczkach, ale na ile miałam z nią do czynienia z kopaniem, to nie jest gliniasta, ładnie się rozsypuje, nie klei się do łopaty. I właściwie wszystko, co w nią zasadziłam to rosło. Chyba, że dziki bądź ludzie tam wleźli, a najbardziej włazili właśnie tam, gdzie coś robiłam. W efekcie zostało niewiele z moich poczynań. I w sumie nie ma zmartwienia, i tak trzeba wszystko zmienić, podnieść poziom działki. Najlepiej, żeby aktualną glebę mieć na wierzchu. I tu dochodzimy do schodów. Pi razy oko już mam plany, jak ziemię poprzesuwać, że trzeba dowieźć z wywrotkę piasku i za jego pomocą zdrenować nieco górną warstwę. Tak, żeby woda po deszczach nie stała. Ciągle jeszcze jednak przewalanie ogródka z prawa na lewo i z powrotem przed nami. I znowu myśl, że gdyby się uwinąć przed zimą, a właściwie przed zimową pogodą, bo ta kalendarzowa to już tydzień trwa, to można by zaczynać z wiosną. A jeśli się teraz nie uwiniemy, to po rozplantowaniu wszystkiego trzeba będzie co najmniej miesiąc odczekać, żeby się uleżało i osiadło. To co? Jutro postaram się trochę zakrzątnąć po okolicy za humusem.
A dalej?
Szukam w necie podpowiedzi co robić. Jeśli macie coś do polecenia, to poproszę. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz