środa, 26 stycznia 2011

Roczek minął...

...tutaj cichutko, co nie znaczy, że nic się nie działo.
Po pierwsze zaczęłam pisać bloga na forum Muratora. Niewiele tego wyszło, bo widocznych postępów w budowie brak. Wystarczyło jednak, żebym zraziła się do tamtego dziennika budowy. Z jednej strony fajnie mieć wszystko połączone - wyszukiwanie okazji, bazę informacji o budownictwie, znajomych związanych z tematem. Z drugiej - kichowato działają tam dzienniki. Jeszcze nie wiem jak to zrobić, żeby np. tu pisać a tam? Może wklejać tylko linka? Nie wiem czy tak wolno. Obaczy się później.
Link do tamtych wpisów: http://forum.muratordom.pl/blog.php?112743-Conena
i chyba wystarczy.

Jeśli chodzi o postęp w budowie...
tak jak napisałam wyżej 'widocznych postępów brak. Co nie znaczy, że nie ma 'niewidocznych. Zgodnie z założeniami przeszliśmy etap pozwolenia na budowę. Papierek mamy w ręku. W tej chwili mam uczucie, że stoję przed wielką białą planszą, na której ma się znaleźć wszystko, co będzie dalej. Cały plan, harmonogram, kosztorysowanie. I to nie tylko budowy, ale naszego życia. Trzeba w to wpleść możliwości finansowe i finansowanie, możliwości czasowe, nadzorowanie, zgranie sprzedaży mieszkania z przeprowadzką, chodzeniem dzieci do szkoły czy przedszkola, pracą. No i chwilą dla siebie.
Łatwo nie będzie. Od paru miesięcy pilnie studiuję, jak zrealizować plan możliwie bezproblemowo i bezbólowo. Od strony ekonomicznej, zdrowotnej, psychicznej ;), organizacyjnej. Uff, jak tak zaczynam pisać, to już tą wielką górę przed sobą widzę. STOP. Jeden. Dwa. Trzy...
Po pierwsze podział na etapy. Te etapy na zadania. Wydzielić budowę przyłączy, ogrodzenia od budowy domu - każdy z tych procesów jest w pewnej części niezależny. Te pierwsze to drobiazgi. Dom to znowu 'za duża góra', więc trzeba ją podzielić na mniejsze pagórki. Sama się już w blogu zagmatwałam więc trzeba ruszyć od początku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz