niedziela, 30 grudnia 2012

Co potrafi dwulatek...

...a właściwie dwulatka. Jeśli jakieś kwestie płciowe mają na to wpływ - a wg moich obserwacji to mają - to jest to istotna różnica.
Niewątpliwie to, co się kłębi pod kopułkami dzieci to fascynujące zagadnienie. Wczoraj odkryłam, że kom

ciach
Do pokoju weszła Po umazana po łokcie i całej twarzy w czymś białym. Przyspieszenie do łazienki ujawniło, że dobrała się do kremu. Krótkie czyszczenie (i symboliczny kopczyk) i możemy wrócić do pierwotnego zajęcia.


'że kom' - nie pamiętam już co 'że kom'. Pewnie, że coś kombinuje.
W każdym razie sytuacja wyglądała tak:

U dziadków w Strzelinie...
Po siedziała sobie przy komputerze i coś dłubała. Nie wiem co, bo co taka dwulatka może dłubać.

ciach
Po dobrała się do książeczki zdrowia. Po krótkiej walce książeczkę udało mi się uratować.


Niemniej, żeby nie dłubała, bo nie wiadomo czego mogłaby się dodłubać:
- Po, chodź, idziemy do babci.
Po nie chce. Po jest zmęczona i chce się położyć.
- Gdzie się chcesz położyć? Tutaj? Chcesz poduszeczkę?
Tak. Po chce poduszeczkę i przykrycie.
Kombinuję poduszeczkę i kapę. Kładę Po i przykrywam. Wychodzę z pokoju.
W drugim wdaję się z mamą/babcią w rozmowę jednocześnie nasłuchując, co się dzieje w pokoju z Po.
Słyszę jakieś kombinowanie przy drzwiach. Chyba próbuje je zamknąć. Bez skutku.
Po chwili słyszę coś przy biurku z komputerem. Pewnie wdrapała się na krzesło.
Po kolejnej chwili coś spada.
Rada nierada idę do pokoju z Po głośno złorzecząc po drodze.
Uchylam przymknięte drzwi. W pierwszym momencie widzę komputer, krzesło, pod krzesłem jeszcze kręci się wokół własnej osi myszka leżąca na 'grzbiecie'. 'Aha - ofiara przestępstwa znaleziona. Ale gdzie jest Po?'
Otwieram drzwi dalej. Na wersalce leży Po, odwrócona twarzą do ściany. Przykryta kocykiem po samą szyję.
I to było zadziwiające, że sprawca uciekł z miejsca przestępstwa zacierając ślady. Ile czasu zajęło mi przejście z jednego pokoju do drugiego? Chwilkę. Skąd potrzeba, żeby udawać, że to nie ona? Nie mam pojęcia!
Ale jest i ciąg dalszy anegdotki.
Podeszłam do Po, pogłaskałam po głowie. Co prawda oczka miała uchylone, ale nie odwróciła się, ani w żaden inny sposób nie zasygnalizowała, że zauważa moją obecność. Wyszłam więc, śmiejąc się głośno.
Po chwili, w trakcie opowiadania całego zdarzenia widzę, że Po z minką w ciup zagląda do dużego pokoju. Zagaduję więc:
- A któż to taki ładny?
- Ja.
- A któż to taki sprytny?
- Ja.
- A kto jest taki łobuz?
- Miłoszek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz