sobota, 7 czerwca 2014

Trawnik...

...w całej okazałości (przesadziłam, ale tak mi przypasowało napisać) wygląda tak:
W tle widać już przekwitające maki sąsiada i pomidory, co to czekają na podwiązanie przez dziadka. I własnoręcznie przeze mnie wykonane schodki dla Poli, żeby się nie przewracała schodząc ze skarpy (głównie ja z nich korzystam). Wierzby nie załapały się, ale są na prawo. Za Polą jest lobelia i jeszcze druga roślinka, które załapały się na tym zdjęciu:

2 komentarze:

  1. Znaczy zaczyna się rysować :)

    Ciekawe, kiedy pierwszy raz powiesz 'no nie, kiedy to wszystko zdążyło tak urosnąć?' - patrząc również na Polę i Miłka...

    OdpowiedzUsuń
  2. Och, nie wiem. Na razie zupełnie tego nie widzę. Skalniaki (jeśli) wyrosną, to zajmą kawałek skarpy. A potem, mam nadzieję, będę je mogła rozkrzewiać po murku. Jeśli go kiedyś zbudujemy. A nic innego nie ma, do czego mogłabym w ogóle gadać. ;) Znowu plany, że drzewka posadzimy jesienią. Jeśli będzie za co. Tato mówi, że ma dla mnie śliwkę. Fajnie, bo planuję. Resztę drzewek będę musiała kombinować lub wydać majątek. Albo czekać latami, aż się uzbiera tego wszystkiego. Pamiętasz jakie puste były działki na początku, gdy na nie jeździliśmy z rodzicami?

    OdpowiedzUsuń