sobota, 27 września 2014

Wiem, wiem...

...zdjęcia by się przydały. Postaram się wlepić kilka, ale czasowo się nie wyrabiam, więc tak z doskoku.
Prawie skończona jest podłoga na dole. Niestety 'prawie', bo zabrało kilku kafli (wiatrołap), potem zabrakło ciut fugi (mała łazienka). Czyli PRAWIE skończona. Wrr...
Tutuaj zdjęcie po położeniu pierwszego fragmentu:

Łu zaczął montować światła. Takie naścienne wyglądają całkiem OK:

Gorzej z sufitowymi. Ledy - niby o ciepłej barwie - dają okropne zielone światło. Tylko co z tym zrobić? Dzisiaj Łu ma jechać je wymieniać.

Montaż światła ujawnił też wady tynku. Zgroza!. Zdjęć specjalnych nie mam, ale troszkę widać na zdjęciu z 'białym' światłem. Wrr...

W łazienkach też się dzieje, ale na razie zdjęć nie mam. I oczywiście zabrakło kilku bloczków do obudowy wanny. Dodatkowo panowie zaskoczyli nas dodatkowym rachunkiem za cięcie kafli. Rozumiem, że kupujemy materiały, ale cięcie - wg nas - było po ich stronie. I co z tym zrobić?

W ogródku nic, bo czasu nie mam. W czasie mojej niebytności chyba jakaś sarna dostała się na działkę i obżarła mi mnóstwo roślinek. Wrr... Aha, i pomidory już padły zupełnie, więc je zlikwidowałam i zaczęłam szykować miejsce pod warzywniak na przyszły rok.

Pogodowo: w drugi dzień jesieni doczekaliśmy się przymrozków, znaczy się szyby musiałam skrobać. Na miły i optymistyczny nastrój ta jesień coś nie wpływa. Oj, nie.

A na koniec zagadka: gdzie udało mi się zawędrować?:

2 komentarze: