piątek, 16 stycznia 2015

Halo, tu Ziemia...

...łączność została nawiązana.
W czwartek pogoda wreszcie pozwoliła panom pobiegać po dachu i zamontować antenę, przez co powinniśmy trochę wrócić do świata. Choć muszę przyznać, że bez netu było fajnie, bo nie siedziałam tyle przed kompem w domu. O!

O czym tu pisać?
Zasłony.
Najpierw było szycie przez tydzień wieczorami:

A tu efekt:


Krótka instrukcja szycia zasłon dla 'berlińczyka':

Materiał (35 m) kupiłam w hurtowni na Robotniczej (Wrocław) i jest to mieszanka lnu, bawełny i czegoś sztucznego. Wg mnie na zasłony idealne. Również na obrusy, bo jeden popełniłam przy okazji i służył nam (nabierając plam) do dzisiaj. Mam nadzieję, że po praniu będzie służył dalej. ;)
Taśmę do zasłon kupiłam w pobliskiej pasmanterii. Potem jednak okazało się, że w Lerła Merlę jest sporo taniej. Taśmę wybrałam szeroką, i do takiego grubszego materiału zdecydowanie bardziej polecam niż wąskie.
Największy problem z szyciem to było zszywane dwóch brytów - każda zasłona to taki podwójny zestaw z przeszyciem przez środek - ale przy takich wielkich oknach (ponad 3 m) i zakładanym zmarszczeniu 1,5-2, to najlepiej zszyć dwa pełnej szerokości pasy materiału. Ewentualnie - jeśli się znajdzie - kupić materiał o szerokości 3-3,2 m. Są takie, ale cenowo są droższe.

W naszym przypadku koszt 35 m materiału, 10 m taśmy i 3 szpul nici zmieścił się w 450 zł. Maszyna pożyczona. Najtańsze widziałam chyba w Ikei, po około 260 zł. I to chyba już cały przepis.

Karnisze kupiliśmy Marcin Dekor seria square-line. Bo są proste i podobno solidne. W tej chwili zamontowane są tylko zasłony, ale można dodać drugą szynę na ewentualne firanki. Pierwotnie myśleliśmy o 'zakręcenu' karniszy na ścianę - dzięki systemowym łukom jest taka możliwość. Jednak zrobiliśmy proste: od ściany do ściany. W efekcie zasłony przesłaniają część okna. W sumie to nie przeszkadza, bo światła i widoku jest dość. Zastanawiamy się nad takimi prostymi zaczepami na ścianę, żeby po odsłonięciu włożyć za nie zasłony. Kiedyś, przy okazji.

Nie wiem, czy zasłony się podobają innym. Nam tak. Ciągle cieszy nas monochromatyczność pomieszczeń, w których głównym akcentem są 'obrazy' w oknach i zielone rośliny. 'Obrazy' nie są jeszcze jakieś rewelacyjne - widok wychodka i kupy śmieci chciałoby się nie zauważyć, ale widoki na chmury, księżyc, poranne i wieczorne zorze na razie i tak nas zachwyca. Jeśli jeszcze 'coś się dzieje' - łazi jakiś kot, ptaki pędzlują karmnik, to już w ogóle fajnie.

* * *

Właśnie przywieźli schody. A właściwie konstrukcję pod stopnie. Wygrała i została zrealizowana opcja:
Jutro będzie pewnie bardzo trudna do przeprowadzenia operacja ich montażu. Brr... Już się boję. ;)

3 komentarze:

  1. Byłam sprytna i zajrzałam na dropboxa :) Podoba się! Widoki zagospodarujecie na wiosnę. Dzielna byłaś z tymi zasłonami, toż to od cholery szycia. Ale wyszło świetnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. :)
    Aha, nie napisałam, że na tym drugim zdjęciu Łu myje okna. Od środka. Dopiero później ja się zabrałam za mycie od zewnątrz. Są umyte średnio, ale to nic, bo jakoś niedługo potem Miłek obrzucał okna brudnym śniegiem i i tak są zapaprane. Umyłabym jutro, ale te schody... Przyjedzie ekipa montażowa w składzie koledzy Łu + przyległości, a ja mam się zająć aprowizacją, znaczy się ugotować obiad dla wszystkich. Czyli rano będę biegała z zakupami.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdjęcia są! Nareszcie!
    Zasłony cudne, widoki cudne, wszystko. Gratulacje!
    fifka

    OdpowiedzUsuń