niedziela, 15 lutego 2015

Gwiazdki na szybach

Pamiętacie gwiazdki szronu na szybach? Siedzenie w ciepłej chałupie, gdy na zewnątrz mróz. Od mrozu oddzielają zaparowane okna, czasem po prostu zamglone, a czasem wymalowane w łuki, gwiazdki, kryształki. Jako dziecko próbowałam czasem stworzyć obrazki chuchając na szybę i obserwując jak zamarza. Oczywiście nie udawało się to w oknie z podwójnymi szybami, bo temperatura od wewnętrznej strony raczej nie była ujemna. W starych pociągach jednak była taka szansa. I z tym kojarzą mi się zimowe jazdy do Babci i Dziadka prawdziwym parowozem. W obrazku można było 'wychuchać' okienko, w którym widać było zazwyczaj czerń nocy.
Teraz już chyba nigdzie nie ma okien jednoszybowych. Praktycznie nigdzie nie stosuje się też okien skrzynkowych, w których często wewnętrzne skrzydła ściągano na lato i zakładano z powrotem na zimę uszczelniając przestrzeń pomiędzy skrzydłami gazetami, szmatkami. Bardziej dbające o estetykę gospodynie owijały ocieplenie na przykład bibułą. Żeby było ładnie. Takie przynajmniej mam wspomnienia z okien obserwowanych w dzieciństwie. I takich nie widziałam już ho, ho.
Myliłby się jednak ten, co sądzi, że na super, hiper energooszczędnych oknach gwiazdki są niemożliwe. Czytaj: ja się myliłam. Bo jednak bywają:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz