sobota, 14 lutego 2015

Ostatni papierek...

...został wczoraj zaniesiony do Inspektoratu Nadzoru Budowlanego. Znowu ciśnienie mi się niebezpiecznie podniosło. Jedno, że panienka powinna pracować od 7:45. Przyszła tuż przed 8. Nie szkodzi, zaraz otworzyła. Złożyłam papierek. Papierek to osobna historia. Było to, szumnie nazwane ZAŚWIADCZENIE O PRZYŁĄCZENIU.

* * *
Na chłopski rozum potwierdzenie w postaci zapłaconej faktury za dostarczenie prądu powinno być wystarczającym poświadczeniem, że w jakiś sposób przyłączeni jesteśmy. Nie - dla INB nie jest. Może umowa? Również nie. Może protokół odbioru? - skądże! Mam się udać do energetyki i wziąć dodatkowy papierek.
Wykręciłam więc na infolinię do Tauronu, po -nastu czy -dziesięciu minutach dodzwoniłam się, żeby się dowiedzieć, że nie ma problemu, muszę tylko wysłać na maila prośbę z danymi. Nie ma sprawy, wysyłam. Wysłałam i czekam. Parę dni to trwało, żebym dostała odpowiedź, że jednak muszę wysłać pocztą AŻ DO KATOWIC. Na głowę upadli - stwierdziłam; wzięłam dzień wolny w pracy i po 2 godzinach w kolejce dostałam dostałam się do pani w BOKu. Pani była bardzo miła, powiedziała, że nie ma sprawy, ale to niestety nie do nich i ona tego nie może wystawić (choć wszystkie dane ma przed nosem na ekranie komputera), bo oni nie są dystrybucja tylko coś tam, a w ogóle to 'tamci' mają wszystkie potrzebne dane przyłącza i ona to wyśle szybciutko faksem i jeszcze zadzwoni, żeby to szybciutko zrealizowali, czyli już następnego dnia w piątek rano będzie wysłane. Super. Do poniedziałku powinno przebyć te kilkanaście kilometrów.
W poniedziałek nie doszło.
We wtorek również.
Podobnie w środę, czwartek.
W piątek nie wytrzymałam i zadzwoniłam na infolinię gdzie...
...Pani mnie wysłuchała z niejakim niesmakiem, bo 'oni przecież mają dwa tygodnie, a to jeszcze nie minęło'; i na nic się zdały moje jęki, że obiecywali szybko, a pisemko to ja już załatwiam miesiąc, a nie dwa tygodnie. Pani powiedziała, żebym chwilę poczekała, po czym wysłała mnie na koniec sieci telefonicznej, gdzie zapadłam się w otchłań Krańcowego Wodospadu (tego ze Świata Dysku), czyli po ponad dwudziestu minutach wsłuchiwania się w ciszę stwierdziłam, że jednak mnie nie stać na wiszenie na słuchawce i się wyłączyłam.
W kolejny piątek dostałam awizo. Sobota, niedziela - poczta nie działa. W poniedziałek, wtorek, środę poczta działa u nas w godzinach 8:30 do bodajże 15:30. Czyli dopiero w czwartek (godziny pracy do 18:30) odebrałam przesyłkę, z zupełnie oczywistą obawą, że jest to pismo z Inspektoratu, że 'proszę uzupełnić dokumenty'. Jednak nie! To było ZAŚWIADCZENIE.
I myślicie, że był to jakiś skomplikowany dokument? Nie. To był taki napisany na kolanie, że 'ten budynek, na tej ulicy jest podłączony do naszej sieci'. Finito.

* * *
Papierek w każdym razie złożyłam wypytując się trochę o procedurę i 'to kiedy już będziemy się mogli oficjalnie wprowadzić?'. Pani stwierdziła, że jeśli wszytko będzie ok, czyli (m.in.) nie zmienialiśmy sposobu ogrzewania, to 6. marca mogę ZADZWONIĆ i ZAPYTAĆ o to, czy łaskawie PRZYGOTOWALI dokumenty. Ale co to znaczy, że 'gdy nie zmienialiśmy sposobu ogrzewania'? Przecież zmienialiśmy i KierBud (i internet) twierdził, że to nie jest zmiana istotna. Wg panienki jest, bo przecież jest zmiana w planie zagospodarowania działki, bo przecież był zaplanowany przewód gazowy i go nie będzie.
Z nastroszonymi włosami na głowie wpadłam do pracy, i dawaj do netu. Nic nie znalazłam, że taka zmiana jest zmianą istotną! Oczywiście wszystkie zmiany muszą być zgodne z Miejscowym Planem Zagospodarowania Przestrzennego. I nasze wstawienie pompy ciepła jak najbardziej się w to wpisywało. Ba! Przy takiej interpretacji może wynikać, że mamy samowolę budowlaną! Żeby było śmieszniej, to na tę samowolę dostaliśmy dotację od gminy. Więc już nie wiem co o tym wszystkim myśleć.

* * *
Kolejny mały paradoks budowlany, który w międzyczasie mi wypłynął, to na przykład to, że zmianą istotną jest, że zmienia się kubatura budynku. Ale już nie jest istotne, czy się zmienia np. kąt nachylenia dachu, bądź jego wysokość. I niech mi jakiś uczony budowlaniec (najlepiej Inspektor NB!) wytłumaczy, jak można nie zmienić kubatury budynku podnosząc dach? - co nagminnie jest praktykowane w okolicy.

3 komentarze:

  1. Też byłam w piątek w INB tylko, że około 10tej. Ciągle się mijamy :) Mam nadzieję, że kiedyś się umówimy na kawkę. Zapraszam.
    Też miałam uzupełnić zaświadczenie o przyłączu ale na szczęście znalazłam jeden świstek jaki dostałam na początku budowy od Taurona i okazało się, że to wystarczy.
    Z ciekawości zapytam, jakie macie rachunki za prąd za powietrzną pompę ciepła? Ja grzeję prądem cały dom i chciałabym porównać bo kiedyś różne opcje rozważałam.
    Milena

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo, na kawę to ja też zapraszam. Jakbyś(cie) byli gdzieś w okolicy. :)
    A cóż to był za świstek od Tauronu? Może też go miałam?

    Jeśli chodzi o zużycie prądu przez pompę ciepła, to w styczniu zużyła ona (na ogrzewanie domu i wody do mycia) 714 kWh. Nie przeliczam na cenę, bo ciągle mamy prąd budowlany. No i w styczniu Łu często zmieniał coś w nastawach. Dużo mroźnych dni nie było, ale za to wietrznych sporo. Gdy jest taki dzień jak dzisiaj ogrzewanie wyłącza się zupełnie, bo okna nagrzewają wszystko do 23-24 stopni.

    OdpowiedzUsuń
  3. Aha, z samej pompy ciepła można sczytać pobór energii na samo ogrzewanie i jest to (dla stycznia) 520 kWh.

    OdpowiedzUsuń