niedziela, 26 lutego 2017

Sezon ogródkowy...

...uważam za otwarty.
Co prawda w czapce i puchowej kurtce wypiłam sobie na tarasie kawkę. Potem złapałam się za jakieś grabki i kawałek pograbiłam, wycięłam wszystkie maliny do ziemi (to takie co owocują na jednorocznych pędach), namówiłam Łu na wycięcie dwóch wierzb - została jedna docelowa, pocięłam gałęzie, trochę ogarnęłam truskawki, zrobiłam przegląd gdzie co z ziemi wyłazi - kilka miejsc mnie zaskoczyło.
I prognozy pogody bardzo optymistyczne.

Teraz się okaże, że nie nadążę z porządkami zanim to wszystko wybuchnie. :s

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz