wtorek, 28 lutego 2017

Wiosenne porządki...

...czas zacząć.
Jako że siedzę z chorym Mi w domu, to do piątku mogę poszaleć. Choć dziś mi się coś nie chciało, ale dzisiejszy dzień był bogaty w inne wydarzenia.
Niemniej plan jest taki, żeby zacząć od zarośniętej chałupy (może jutro się obrobię?), a dopiero potem ogródek. Bo inaczej będzie rozgrzebane wszędzie.
W ramach pierwszego przeglądu włości i okolic zaczęłam zbierać to, co z budowy obok do nas naleciało i co zostało rozsypane wszędzie w koło. Zebrałam dwa wiadra śmieci! Sądziadowi - kurza jego twarz - miałam ochotę to na progu postawić. Zebrałam ładnie do wora i wywaliłam do kubła. I teraz jak idiotka się czuję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz