piątek, 12 grudnia 2014

Znowu w domu...

...a właściwie w mieszkaniu. Tym razem pochorował się trochę Mi. W efekcie mam czas, żeby spędzić go z dzieckiem. Pogadaliśmy na tematy, na które zazwyczaj nie mamy czasu rozmawiać; spakowaliśmy trochę kolejnych rzeczy - dzisiaj Łu będzie woził; zaplanowałam menu na święta; przeglądnęłam przepisy, pomysły na prezenty. Okazja, żeby pobyć trochę w domu (no, w mieszkaniu) nie zdarza się często, więc trzeba ją wykorzystać maksymalnie!
O dziwo uda się dzisiaj załatwić kilka spraw, które nie byłyby załatwione, ale i nie były też zaplanowane. Z samego rana zadzwonił kurier, że czeka pod domem, bo przywiózł stację wentylacyjną. Ponieważ właśnie jechałam zarejestrować Mi do lekarza, to przy okazji wyładowaliśmy sprzęt. Potem przyszedł ktoś z firmy budującej przyłącze dla sąsiada. Zdziwił się, gdy mu powiedziałam, że przecież nie musi załatwiać podpisów wszystkich współwłaścicieli działki drogowej, bo jest to załatwione sądownie. Kolejna sprawa, to zadzwonił do Łu gość od bramy garażowej, okien i drzwi zewnętrznych, że dzisiaj mógłby poregulować i zobaczyć, czemu brama odstaje (Łu zauważył szczelinę). Czyli też dzisiaj uda się to chyba załatwić.

* * *
Dwa dni później:
Bramy nie udało się załatwić, bo gość się więcej nie odezwał. Szkoda trochę.

Na budowę zawieźliśmy już co się dało. Można by tylko zapakować pudła z ubraniami, środki do mycia, artykuły szkolne i pójść nocować tam. Ale... ale nie ma tam zasłon, a my musielibyśmy spać na dole, bo schodów jeszcze nie ma. Ponieważ do świąt już mniej więcej wszytko obmyślone, to te zasłony spędzają mi sen z powiek (i obecny post również powinien mieć tytuł 'bezsenne noce inwestora', bo wstałam przed 5). Jak napisałam krawcowa-firanowa wyceniła mi uszycie zasłon i rolet na 2200 zł. Zaczęłam więc grzebać po necie i netowe ceny były nie tak wiele mniejsze, to stwierdziłam, że gdy zrezygnujemy z rolet (ok. 700 zł), to u niej przynajmniej materiał zobaczę i dobiorę taki, żeby fakturowo mi się podobał. Poszłam, powybierałam, po czym wyszłam z wielkimi oczyma. Materiały, które w miarę mi pasowały powyceniała,ale na 2200-3600 zł za sam materiał! Najtańszy na 1600 zł (również za sam materiał). Podziękowałam i poszłam. Znowu wyceniłam sobie w necie (materiał dobierając 'na oko'):
(zdjęcia pochodzą z portalu Dekoria.pl)
Jednak znowu cena rzędu 1600-1800 zł, za materiał, który nie do końca nam się spodobał (ale był najładniejszy - w naszym mniemaniu - z tych wszystkich), to chyba jednak przesada. Jak gdzieś napisali: firanki zawsze można wymienić. Choć w naszym przypadku mówimy w każdym przypadku o całkiem sporej kwocie, w związku z czym nie przewiduję zasłon jednorazowych.
Ponieważ potrzeba około 32 m materiału szerokości 140cm, to w wariancie 10 zł/m wychodzi 320 zł za materiał. W Ikei znalazłam:
w cenach 16-20 zł. Już bardziej znośnie. Tym bardziej, że same tkaniny chwali mama Łu: że bawełna, że gruba, że się nie gniecie praktycznie. My chcieliśmy kolory trochę inne. Niebieski odpadł - przymierzyliśmy się z niebieskim szalem przy zapalonym świetle, i to zupełnie nie było TO. Za to soczysty zielony lub coś z dodatkiem czerwonego wyglądało, że będzie OK. A takich kolorów jakoś nigdzie nie możemy znaleźć. W jednolicie czerwonym materiale z Ikei czerwonego jest za dużo, a czegoś z dodatkiem, ale bez pstrokacizny nie znaleźliśmy. A te zielone i żółte nie pasują nam do czerwonej (wpadającej w pomarańczowy) zastawy, którą 'od Mikołaja', a conto prezentu dostaliśmy.
Znalazłam jeszcze namiary na hurtownię tkanin, gdzie się pewnie udam w sobotę. Jeśli tam nic nie znajdę, to będziemy się Ikeą ratować.

* * *
Tak to czytam, jakie próżne problemy mam. Może dobrze, że tylko takie?

1 komentarz:

  1. Cześć, ja też mam takie próżne problemy, że aż mi głupio, bo niektórzy nie mają za co Świąt urządzić a ja zasłony i serwetki wybieram.
    Liczyłam na to, że zasłony, dywany, serwety i pościel wykorzystam ze starego domu, ale nie tylko kolorystycznie nie pasuje, ale w nowym domu jakoś tak mocniej widać upływ czasu. Na początku, optymistycznie przewieźliśmy wszystko do nowego domu ale w nowych murach i w nowych aranżacjach jakoś mniej pasuje. Gorzej, że nie uwzględniałam tego w kosztorysie i trzeba to wydatkować z bieżącej wypłaty, która i tak jest mega nadwyrężona, no bo Święta. Kto normalny przed Świętami urządza dom i kupuje takie duperele jak zasłony, serwety, pościel, ręczniki itp. itd. Niby pierdoły, ale nowiutka łazienka, nie będzie taka rewelacyjna bez nowego ręcznika i chodniczka.
    Te duperele (w porównaniu z kosztami budowy ale jednak dają po kieszeni) dają również po głowie, bo trzeba to wybrać, zamówić, zapłacić i te duperele będą stanowić o wizerunku domu a nie to co wydaliśmy na budowę.
    Co do zasłon to mogę doradzić szycie poza Wrocławiem. W poprzednim domu szyłam we Wrocławiu i zapłaciłam ponad 5 tyś za zasłony i firany do dwóch pokoi. Sąsiadka zapłaciła ponad dychę za salon i pokój gościnny. Teraz zarzekłam się, że nie ma bata, nie uszyję na wymiar, bo to mega droga sprawa. Do pokoi na górze znalazłam wszystko gotowe w castoramie i jest świetny efekt. Ale do salonu nie mogłam znaleźć bo mam wielkie okna i wymagania co do koloru. Mama rozejrzała się w Kędzierzynie - Koźlu i zamówiła mi firany i zasłony do salonu za 1200 za całość. Materiał z szyciem. A termin jeszcze przed Świętami. Jak odniosłam to do cen Wrocławskich to siadłam z wrażenia.
    Polecam szycie poza naszą metropolią. A jeśli chcecie wstawić roletki wewnętrzne, takie tekstylne, to mam super gościa. Tani i szybki a roletki w jego wykonaniu sprawdzone, bo miałam je 7 lat w starym domu i ani razu nie zawiodły. Fantastycznie chroniły przed słońcem, teraz też takie sobie sprawiliśmy i jesteśmy bardzo zadowoleni. Mąż nawet zamówił rolety do biura bo pan miał świetną ofertę. Gdybyś chciała namiary na szycie zasłon i na roletki to odezwij się na maila.
    pozdrawiam
    Milena

    OdpowiedzUsuń