środa, 6 kwietnia 2016

Dzisiaj historyjki...

...o ptakach. A może i nie tylko.

Ostatnio na spacerze idziemy sobie koło naszej najruchliwszej drogi. Patrzę, a tu jakiś ptasi trupek leży sobie na środku pasa. Nagle trupek łypie oczkiem, czyli jednak nie do końca taki martwy. Wzięłam wróbelka, widać, że taki podsypiający był. Głowa mu leciała, oczka zamykały się. Niczym poza tym nie ruszał. Zapewne przeżył bliskie spotkanie z jadącym samochodem. Na szczęście nie trafił jeszcze pod koła, ale przy dłuższym leżeniu na drodze - licho wie co by z tego było.

Potrzymałam ptaka w rękach, najpierw jakby odpływał, po około 10 minutach jakby mu trochę przeszło. Już wczepił się pazurkami. Po kolejnych paru minutach furgnął na gałązkę w lesie, gdzie pewnie przez jakiś czas jeszcze dochodził do siebie. Nie wiem, czy ostatecznie pozbierał się, zostawiliśmy go na tej gałązce, na którą całkiem sprawnie doleciał i wylądował. Na drodze mógłby nie zdążyć dojść do siebie.

Kolejny ptaszek, to rudzik Robin - jak go już sobie nazwałam. W ubiegłym roku chyba pisałam, że mieszka sobie w kupie drewna pobudowlanego, od czasu do czasu wychodził bardzo ostrożnie z tej kupy. Ogólnie taki ptaszek 'przyziemny', nigdzie wyżej czy dalej nie podlatywał, zawsze widziałam go na ziemi lub najniższych gałązkach. Jak się nie ruszał, to nie do zauważenia.
Po sprzątnięciu kupy drewna rudzik jakby zaniknął. Nie widziałam go całą zimę - no cóż, pewnie zabraliśmy mu bardzo dobre schronienie. A tu od jakichś dwóch tygodni widuję go (o ile to ten sam) w prawie tym samym miejscu. Ciągle tylko jednego i nie wiem, czy to taki samotniczek?

Ze dwa tygodnie temu zawitały do nas szpaki. Przyleciały sporym stadkiem, usiadły na kalenicy w równym rządku - żałowałam, że aparatu nie mam. Kalenica wyglądała jak grzebień.

Kilka dni temu z kolei pojawiły się kopciuszki.

O, a właśnie w tej chwili objawiła się dzieżba! Nawet udało mi się zrobić zdjęcie! Brzydkie bo brzydkie, ale dałabym. Tylko, że wysłałam, a na guglu nie ma i nie mogę dodać. :(

Biurko w gabinecie stoi pod oknem, więc mam dobry widok na to, co się dzieje przed domem. Dodatkowo naprzeciwko okna wsadziliśmy klon szczepiony globosum (czyli taka kulka liści na patyku). Jak widzę wraz z płotem jest ulubionym ptasim punktem obserwacyjnym. Pisać się nie da bo ciągle coś przelatuje. :)

A ze zwierzątek, to ostatnio zając się pojawił. Wyskoczył rano Łukaszowi spod samochodu. Zająca jeszcze u nas nie widziałam. Za to sarny przez całą zimę jakby się wyprowadziły, ale ostatnio znowu widuję na naszej 'ścieżce dzików'.

* * *
Zdjęcie dzieżby nadal się nie dodało do profilu guglowego. Mamy za to jeszcze pliszkę siwą, która od kilku dni regularnie odwiedza naszą działkę. Mam wrażenie, że wybiera mi cały torf, który zakwasza jedną z grządek. Z kolei wróble wybierają nam ziarna z dosiewki trawy. Tylko szpaki łażą po trawniku i wybierają sobie owady zaśpiewując przy tym pięknie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz