czwartek, 2 marca 2017

"Świat Dysku"...

...Terry'ego Pratchetta!
Dzisiaj będzie na zupełnie inny temat, a to głównie z powodu mojego zadowolenia. Bo wreszcie się ruszyłam i zamówiłam sobie brakujące tomy serii "Świata Dysku" wydawanego przez EdiPresse. Wydawnictwo to przygotowało bardzo ładne wydanie (w twardej oprawie), w małym, więc wygodnym formacie bodajże B6. Tomów jest 42, choć już zapowiadają dwa kolejne. A mam ich na półce już 35. Materialistka i efekciarka jestem, skoro się cieszę, że ładnie na półce będą wyglądać (wszystkie grzbiety tworzą obrazek). Łu się dziwi, że skoro mam kindla, to czemu sobie na niego nie kupię wersji elektronicznej. Chyba właśnie ze względu na tę 'ładność' serii, która zmobilizowała mnie do regularnego pilnowania, aby mieć kolejny tom.
* Zdjęcie z http://hitsalonik.pl/produkt/swiat-dysku

Tak sobie kiedyś myślałam, że gdybym miała trafić na bezludną wyspę to właśnie z tym zestawem książek. Kindl by się nie nadał. Przeczytanych mam chyba ponad połowę, ale nigdy nie pamiętam które, to czytam jak popadnie. W efekcie ciągle są takie, których nie znam. Na pewno na emeryturze wezmę się za przeczytanie wszystkiego jednym ciągiem.

W serii brakuje pierwszej książki Pratchetta "Warstwy wszechświata", która co prawda nie jest częścią opowieści o tym uniwersum, ale w inny sposób nawiązuje do zderzenia dwóch rzeczywistości: światów w całości tworzonych przez ludzi (o ile to są jeszcze ludzie), podlegających jednak znanym nam prawom fizyki, a ptolemejskiej idei funkcjonowania rzeczywistości, z którą chyba najbardziej kojarzy mi się ten obrazek:
* Obrazek pobrany stąd: http://www.pa.msu.edu/people/frenchj/4-inch-telescope/Flammarion.jpg

Świat Pratchetta, który łączy stare wyobrażenia z najnowszymi odkryciami fizyki kwantowej, a jakże prawdziwe stwierdzenie, że 'szansa jedna na milion sprawdza się w dziewięciu przypadkach na dziesięć' wciągają mnie wciąż ogromnie. No i kapitan Marchewa - swego czasu ulubiona postać Mi. Mmm... ;)


* Obrazek stąd: https://naekranie.pl/artykuly/przewodnik-po-swiecie-dysku-7-glownych-watkow

Niestety, Terry Pratchett zmarł niedługo przed rozpoczęciem wydawania tej serii - a może raczej Jego śmierć była przyczyną wydania właśnie takiej zamkniętej edycji, bo przynajmniej wiadomo, że kolekcja nie będzie się rozszerzać. Szkoda, bo kolejne tomy w jakiś sposób nawiązywały i do starego, i do nowego. Do aktualnych wydarzeń i do tradycyjnych choćby przysłów (obyś żył w ciekawych czasach). Oswajał strachy przed tym wszystkim, na co nie mamy wpływu: Śmierć jeżdżąca na Pimpusiu, czy Wojna słuchająca żony, że ma włożyć czapkę (a  może to inna Zaraza była?) wydają się bardziej akceptowalne niż diabeł gotujący ludzi żywcem w kotle. No i ciągle to co może się wydarzyć z szansą jedną na milion, to pozytywne wydarzenie. Co optymistycznie nastraja do całego świata.

2 komentarze:

  1. Lubię Pratchetta i mam go na kindlu... Aleeeee...

    Wspomniałaś 'Warstwy wszechświata', Siorko. A wiesz, że to plagiat? Pojęcia nie mam, dlaczego Pratchett zapożyczył sobie fabułę, skoro miał milion własnych pomysłów. Ja na to wpadłam lata temu, czytając 'Pierścień' Larry'ego Nivena.

    Fabuła Pratchetta jest lepsza, bardziej wciąga, niemniej jednak wciąż pozostaje schemat i główni bohaterowie Nivena odzwierciedleni jako Ziemianka Kim Arad, Kung Marco i Shandyjka Srebrna.

    A swoją drogą, ciekawe, kto mi zajumał 'Warstwy wszechświata', bo miałam i nie mam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ha! Nie wiedziałam.
    Czytałam ze dwa razy, ale niewiele pamiętam.
    A 'Warstwy wszechświata' - to nie ja. Wydawało mi się, że swego czasu plątały się po internacie.

    OdpowiedzUsuń