sobota, 25 maja 2013

Pierwsze cięcia

Pouzupełniałam dziś arkusz z planem budowy i jej kosztami. Spróbowałam zrobić porównanie kosztorysu architekta z tym, co zrobiliśmy do tej pory. Teoretycznie w kosztorysie prace są rozłożone na poszczególne etapy, etapy na jeszcze mniejsze jednostki, a każda z nich rozpisana materiałowo, czasowo, osobowo itp. Teoretycznie więc, mogłam zrobić porównanie między pracami wycenionymi w kosztorysie i tym, co zostało wydane i zrobione w rzeczywistości.Wyszło mniej więcej po 21 tys. zł. Dużo to czy mało? Praktycznie połowa kwoty tego, co planowaliśmy wydać, a tu dopiero ławy fundamentowe wylane. No i wynagrodzenie wykonawców i kierownika budowy w lwiej części będzie płacone na końcu etapu. Coś nam jednak nie wychodzi, że się zmieścimy w planie.
Z innej beczki... w ostatnim Muratorze jest kilka ciekawych artykułów. Jeden z nich dotyczy tarasów, ich wykonania, cen.  Przedstawione są piękne tarasy drewniane, ziemne, z kompozytów.
Na podstawie tych dwóch 'bodźców' praktycznie podjęliśmy już decyzję, że rezygnujemy z budowy fundamentów pod taras. Być może jeszcze spory wpływ na to miało, że wykonawca z kierownikiem ustalili wykonanie ich w drugiej kolejności -- ze względu na inny poziom posadowienia, konieczność zdylatowania i licho wie czego -- czyli do tej pory, oprócz zdjęcia humusu, nie było żadnych nakładów na taras. I git. Tylko, czy to nie jest jakaś duża zmiana w projekcie? I np. do czasu wybudowania tarasu nie otrzymamy pozwolenia na użytkowanie? Jeszcze nie wiem. Do obgadania z kierownikiem budowy jak to przeprowadzić i jakie konsekwencje mogą być z tego powodu.

A co do tarasu, to nie mogę się zdecydować, który byłby lepszy. Bardzo podobają mi się drewniane, ale takie na gruncie też bardzo fajnie łączą się z ogrodem.

Kolejny temat, który ostatnio przewijał mi się po głowie (trochę pod wpływem działań ogródkowych Skorki) jest taki, jak połączyć ogród użytkowy z ozdobnym. Z jednej strony działka jest spora, ale nie bardzo jest tam jak wydzielić i oddzielić jakąś przegrodą ogród warzywny. A grządki jako takie są średnio urodziwe. Spora część roślin do zjedzenia sama w sobie jest ładna, choćby owocowe drzewka, zioła. Truskawki przecież chyba też nie muszą rosnąć w rządkach! I o tym też pojawił się artykuł w Muratorze. Ze zdjęciami. Obok krzewów typu cis rosną sobie buraczki ćwikłowe (śliczne to w końcu połączenie czerwono przebarwionych łodyg z zielonymi liśćmi). Rabatka wykończona sałatą; ogórki obrastające bramkę. Jak dla mnie -- cudo. Poszukam  w necie, ale teraz nie mam czasu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz