sobota, 4 maja 2013

Potop, dizaster i armageddon...

...oczywiście przesadzam.
Choć sąsiedzi mówią, że tyle wody co teraz, to jeszcze nie widzieli od kiedy mieszkają. W sumie dziwne, bo padało tylko dwa dni. Mieliśmy tu już takie kilkudniowe ulewy, więc czemu teraz jest gorzej? Fakt, że zima w tym roku była długa i, szczególnie na koniec, spadało dużo śniegu, który po kilku dniach topniał i znowu padało i topniało. Fakt, że przez to ziemia jest nasączona jak gąbka. Ale czemu w każdej koleinie, śladzie po bucie, dołku w piaskownicy itp. stoi woda? Wszędzie w koło. Tylko pod naszym blokiem, gdzie w zeszłym roku zrobiliśmy bardzo konkretne odwodnienie, jest znośnie. Dobre i to.
A w naszym wykopie mamy piękny basen. Ciekawe, jak długo pompa będzie go wyciągała, skoro ciągle woda napływa w ogromnych ilościach. Niedaleko i trochę powyżej naszej działki sąsiad ma wykopane oczko wodne, z którego woda praktycznie wylewa się. Ciekawe, kiedy u niego zejdzie. U nas pewnie będzie dużo dłużej. Cienko widzę ten poniedziałek, niemniej liczyliśmy na to, że jak w poniedziałek wezmą się za wykopy, to we wtorek będzie można lać beton. Zbrojenia już są przygotowane, więc tylko je wrzucić. jednak, jeśli pompa ciągle nie będzie nadążała wyciągać tej wody, to kicha. A w środę znowu ma padać.
Chyba będziemy musieli poważnie zastanowić się nad hydrobetonem. Odszedłby problem izolowania ław, co przy obecnych warunkach wygląda praktycznie na niewykonalne. Koszt to dodatkowo ok. 50 zł na metrze sześciennym. Przy 25 kubikach to ponad tysiąc złotych. Netto -- oczywiście. Jak na razie ciągle wiatr w oczy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz