czwartek, 31 lipca 2014

W moim ogródeczku...

...no właśnie, co? Rośnie! Coraz bardziej widać, że coś rośnie. :)

Roślinki, co je kupiłam w ubiegłą sobotę sadziłam do wczoraj. W sobotę i niedzielę nie było czasu. W poniedziałek też się nie udało. Przez upał prawie zasuszyłam lawendy i fuksję. We wtorek udało mi się wsadzić trzy krzaczki. Wczoraj resztę. Większość widać (prawie) na tym zdjęciu:
Wiem, że bardzo się trzeba postarać, ale są tam i róże, i hortensja, i pęcherznica, i dereń, i zasuszone lawendy i fuksja, i trzy krzaczki, których nazwy ciągle zapominam.
Może ciekawszy będzie za to widok na to, co już rośnie od jakiegoś czasu, czyli pomidory dziadka (jak widać rosną jak szalone), skalniaki, wierzby i... trawę. ;)

Aha, i zapomniałam wspomnieć, że w niedzielę byliśmy u znajomych. Dorwałam się do ogródka i naniosłam trochę nasion (nagietki, malwy, echinacea i cała masa innych), oraz gałązki ostrokrzewu, trzmieliny (zielonobiałej) i czegoś, co wygląda na wawrzyn (laur). Choć podobno wawrzyny w Polsce nie przetrzymują zimy. Tamten rósł na pewno kilka lat. Może, jeśli moje posadzę w jakimś zacisznym miejscu, to też przetrwają? A może to nie laur? Krzaki dzisiaj popikowałam w doniczkach. Ciekawe, czy coś wyrośnie. Już się nie mogę doczekać i mam nadzieję, że trochę lepiej im pójdzie, jak krzaczkom przywiezionym ze Strzelina, co to jak nie zostały rozjechane przez traktorek, to Mimon je rozdeptał kilkukrotnie. A tak je w kącie posadziłam, żeby były bezpieczne. Ech...

Aha, i jeszcze jedną rzecz zapomniałam napisać. Przesadziłam jeszcze dzisiaj jakieś znalezione poziomki na skarpkę.
W pracy, przez przypadek, kolega z paprocią (z ogródka) przyniósł poziomkę, która puściła wąsy. Kilka dni temu wąsy pomocowałam w doniczkach. Za jakiś czas, gdy się ukorzenią, poodcinam wąsy, przyniosę tutaj i wsadzę również na skarpę.
Kolejne poziomki mam obiecane od sąsiadów. Zastanawiam się, czy będzie widać różnicę? Postaram się je posadzić w kupkach, zobaczymy, które będą najlepsze i po jakim czasie wymieszają się genetycznie. ;)

5 komentarzy:

  1. A co? Odwróciłaś się na chwilę od trawy, że ją widać? :)

    Twój ogródeczek, aczkolwiek w budowie, nie zanosi się na mały. Mój to dopiero będzie mikry ;) A pomidory imponujące masz!

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm, ogródek niby nie mały, ale mi mało. ;)
    A pomidory nawoziłam metodą taty. Może to dlatego?

    OdpowiedzUsuń
  3. A co do trawy to faktycznie się 'odwróciłam' i cały jeden dzień nie byłam na budowie. Może to dlatego? A może dlatego, że trochę popaduje ostatnio i ziemia ciągle jest wilgotna. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. A co to jest 'metoda taty'?

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem, czy chcesz wiedzieć.
    Za nawóz robią siuśki.

    OdpowiedzUsuń