sobota, 16 sierpnia 2014

Dlaczego NIE lubię Ikei

Ten post, to tak w opozycji do posta Dlaczego lubię Ikeę. W tej chwili nie lubię. W tej chwili mnie wkurzyli.
Wkurzają mnie wycofywaniem serii. Ale robią to np. tak, że nie wycofują całej, tylko kawałek. Dla przykładu, wybraliśmy sobie kiedyś półki do pokoju. Taki regalik na książki. Pod schody mieściły się akurat dwie szafki o różnych wysokościach i szerokości 60 cm. I co? Gdy poszliśmy kupować, to okazało się, że z wymiaru 60 cm właśnie zrezygnowali i nie ma. Być może jeszcze coś jest, ale trzeba szukać na przecenionych. I lataliśmy pół dnia, żeby sprawdzić w różnych miejscach, czy uda nam się skompletować to, o co nam chodziło. Osiemdziesiątki, czterdziestki - proszę bardzo - ciągle chyba są w ofercie, choć to już ładnych parę latek minęło. A sześćdziesiątki wywalili.
Innym razem wymyśliliśmy sobie półeczkę do kuchni. Akurat mieliśmy takie wąskie miejsce, żeby wetknąć. Gdy już się rozpędziliśmy do sklepu, to znowu okazało się, że towar wycofują. Są jeszcze jakieś ostatnie, ale nie w okleinie brzozowej (jak reszta mebli), ale bukowej. :P
Szklaneczki - to samo. Bardzo nam podpasowały do kompletu, ale niestety, szybko dwie się stłukły. Szklaneczki były jednorazowym wybrykiem Ikei.
No i teraz rozłożyli nas na cztery łopatki (dwie moje i dwie Łu). Ponieważ bardzo lubimy (no, przynajmniej ja) nasze mebelki, to stwierdziłam, że w nowej chałupie zrobię sobie z tej samej serii. I co? I znowu Ikea wyprzedziła nas o dwa kroki. Zmieniła w kuchniach wszystko. Łu znalazł, że te meble, które nam się tak podobały, to można jeszcze w Pradze dostać. Kiepski żart. Chcąc nie chcąc zaczęliśmy się oswajać z myślą, że za czymś innym trzeba będzie się rozejrzeć. W Ikei wiemy na jaką jakość możemy liczyć, w miarę szybko można samemu sobie coś zaprojektować (choć niestety, przy problemach z dostępem do Windowsa, nie jest to aż takie proste), no i ceny nie są tak powalające, jak w różnych salonach meblowych. Niestety, żadne fronty mnie nie powalają. Żadne nawet nie przypominają tych, co mamy. No i...

Kuchnię mieliśmy już zaplanowaną, pod te stare meble Ikei. Wszystkie szafki stały na swoich miejscach. Szafki się zdezaktualizowały, trzeba było poświęcić kolejne wieczory na ustawianie wszystkiego. Stawiam te szafki, a tu zonk, bo się nie mieszczą! Miejsce przygotowane pod te stare jest o 3 cm za wąskie na te nowe! Rzuciłam kompa i projekt, poleciałam na budowę, żeby w realu stwierdzić, że może jednak się mylę. Niestety! I co teraz? Ściankę, którą specjalnie murowaliśmy, żeby meble były zabudowane, burzyć?
Wrrr...
A tak poza tym, to jedziemy na mały urlopik. Na kilka dni zapadamy się w bieszczadzkiej głuszy, bez netu i innych takich. Pa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz