czwartek, 26 stycznia 2017

Nocne przygody...

...z kotem w roli głównej.
Jak pisałam wcześniej kota bywa często, również w nocy. Gdy chce wyjść to przychodzi i włącza światło w garderobie. Ale ostatnio ma pecha, bo garderoba jest zazwyczaj zamknięta. Więc chodzi i tupie po pokoju.
Jakoś dziwnym trafem tupanie kota działa na mnie jak płacz dziecka więc (na razie) budzę się natychmiast. Ale wstawać mi się nie chce, więc dzisiaj chciałam kotę trochę przetrzymać i zobaczyć co zrobi. Tupała. Wlazła pod łóżko i chyba zaczęła na mnie oddziaływać telepatycznie, bo spać mi się odechciało i, aby nie podkręcać napięcia, zwlekłam się i poszłam ją wypuścić.
Ale teraz kota wpadła na pomysł, że mnie przetrzyma i jak wlazła pod łóżko, to stwierdziła, że jej tam dobrze i nigdzie nie idzie.
'Oż, cholera jedna' - pomyślałam. 'Nie idziesz jak cię wołam, to już ja znajdę na ciebie sposób'. Poszłam do kuchni, ledwie zastukałam michami, to leciała tak, że prawie ze schodów spadła.
No cóż, dałam jej mleka i wywaliłam za drzwi. Znaczy się sama grzecznie poszła.

A to wszystko to tak na zachętę dla Skorki, aby też coś napisała.
Nie wierzę, że nie masz nic ciekawego z kotami. ;P

1 komentarz:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń