wtorek, 14 października 2014

Bezsenne noce...

...tym razem jakby nie inwestora. Budowa jest na swoim miejscu, różne prace czekają na swój czas, ale bez parcia. Nic stresującego się nie dzieje, wręcz przeciwnie. A ja i tak mam nocną pobudkę. Menopauza, czy co?

Śniło mi się, i to nie pierwszy tego typu sen w ostatnim czasie, że z kimś uciekałam przed niedźwiedziem. Niedźwiedź uwięził nas w pustym domu w budowie, znaczy się udało mi i komuś (komu?) schronić gdzieś na wyższym poziomie, ale że zwierz łaził poniżej to nie można było sobie pójść. Dom miał dużo różnych ciekawych rozwiązań technicznych, zakamarków, ale - ponieważ był w budowie - wszystko było napoczęte, ale jeszcze nie do użycia.
Może to jednak takie strachy inwestorskie, że ta chałupa budowana z radością, to jednak taka pułapka? Na przykład finansowa. Że uwiążemy się bez możliwości ucieczki? I w śnie takie strachy wychodzą, na swój dziwaczny sposób.
Po tych snach zostaje jakieś takie wrażenie, że problem nie został rozwiązany. Nie mają zakończenia, że wszystko szczęśliwie się rozwiązało, choć staram się 'dośnić' końcówkę. Jakaś taka nieprzekonująca wychodzi.

Ale w sumie nie o tym chciałam napisać. Bardziej dlatego, że natchnęła mnie Matka Po Godzinach tym obrazkiem:
i komentarzem do niego: Wasze dzieciaki też mają detektor najbrzydszych i najbardziej sponiewieranych liści w okolicy? ;-)
do przemyśleń, że dzieciaki ciągle nas zaskakują, niekoniecznie 'w tę stronę' co byśmy chcieli. Dla przykładu...
Przedwczoraj sadziliśmy drzewka. Ponieważ dzieci rwały się do pomocy, to poprosiłam Po, żeby przyniosła piasku (do rozluźnienia ziemi). Po poszła, poleciał za nią Mi. Zrobili 'lepiej', mianowicie Mi nawrzucał kamyków 'żeby ziemia była bardziej rozluźniona'.
Po całkiem ładnie potrafi się sama poubierać. Oczywiście jak chce. Ale ma jedną wadę 'techniczną': buty ZAWSZE ubierze nie na tę nogę co trzeba. No ja nie wiem jak to jest. Wg rachunku prawdopodobieństwa powinno być 50/50. A nie jest. Wczoraj ubierała się w przedszkolu, przed wyjściem. I mówi:
- Mamo, popatrz, umiem ubierać buty z zamkniętymi oczami!
Faktycznie, oczy zamknięte, but ląduje na nodze. I to PRAWIDŁOWO.
Może to jest jakieś rozwiązanie? Dziwne, ale zawsze jakieś. Jutro spróbujemy ponownie ubierać buty z zamkniętymi oczami.
Dobranoc.

2 komentarze:

  1. Widzę, że nie tylko ja nie śpię po nocach :)
    Nie mam koszmarów związanych z budową. zazwyczaj budzę się zanim akcja się rozkręci i potem w myślach dobieram armaturę, ustawiam terminy, liczę faktury i przyszłe wydatki. Pewnie to znasz :)
    A co do snu o niedźwiedziu to miałam podobną sytuację w realu. Sąsiadom nieopodal uciekło 5 owczarków niemieckich. Ganiało po okolicy i szukało zadymy. A u nas był dopiero strop wylany. Panowie pracowali na górze, psy ich wypatrzyły i dawaj huzia na juzia. Ale narobili hałasu i psy dały nogę. Ale ganiały po okolicy i nie mogłam dostać się do samochodu, który zostawiłam kawałek dalej, żeby go sobie za bardzo nie brudzić. Jeden z pracowników musiał mnie odwieźć :)
    Moi chłopcy zawsze zbierają najbrzydsze liście, kasztany i żołędzie a do tego jakieś dziwaczne kamienie. Nawet jak to leśna droga i nic nie jest rozjeżdżone, to i tak wypatrzą te potłuczone, zgniłe i generalnie brzydkie. Ale oczywiście zawsze pytają czy znaleźli najpiękniejszy :)
    Pozdrawiam
    Milena

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tam czasem lubię sobie w nocy wstać i posiedzieć. Jest to jedna z niewielu okazji, żeby pobyć samej ze sobą. Choć oczywiście wszyscy w koło sobie leżą. Zazwyczaj w tym czasie sprawdzam coś, o czym zapomniałam wcześniej, uzupełniam plan budowy, robię jakieś plany na najbliższe dni. Tylko czasem ból, gdy idę spać np. o 5, a o 6 dzwoni budzik. Wrr...

    OdpowiedzUsuń