sobota, 15 listopada 2014

Bezsenne noce inwestora...

...tym razem z powodu tynku.
Nie, nie, tynk w porządku. Wygląda ślicznie i z daleka, i z bliska. Przynajmniej w naszym mniemaniu. Ale... Zabrakło materiału. 'Pani dokupi'. Liczę, liczę, i doliczyć się nie mogę i nie wiem o co chodzi. Policzyłam elewację, w bardzo dużym zaokrągleniu w górę. Obecnie zużycie tynku wychodzi na poziomie 3,05 kg/m2 wobec 2,7 kg/m2 deklarowanej przez producenta i 2,4-2,5 kg/m2 deklarowanej przez sprzedawcę. Poszukałam w necie jakie są doświadczenia ludzi, co piszą producenci, to mniejsze bądź większe zużycie zależy od jakości tynku (my mamy dobrej bo Caparol) i gładkości ścian (ściany gładkie, bo to metoda BSO, a do tego robione przez tego samego wykonawcę). Zużycie materiału większe o 15-25% przerasta moje pojmowanie.
Wpadłam wczoraj rano na budowę i z kupionych 23 baniaków materiału naliczyłam 15.
Samo powyższe niby jeszcze o niczym nie świadczy, ale czuję się rąbana. Tym bardziej, że w trakcie budowy ciągle brakowało jakichś materiałów. Ciągle utyskiwałam, że nie nadążam kupować. Próbowałam jakoś kontrolować zużycia, ale ktoś by musiał ciągle bywać na budowie, żeby to ogarnąć. Nie ma. Nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Wystarczyło w każdym razie, żeby się obudzić o 2 w nocy, bo może jednak coś źle policzyłam czy coś.
Więc jeszcze raz, dokładniej. Trochę skorygowałam, ale ciągle dużo za dużo. Ech...

Jutro (dzisiaj) mnie nie będzie na budowie, żeby wyjaśniać te sprawy. A z nas dwojga, to ja robiłam za tego złego policjanta. Do czego w sumie chyba średnio się nadaję.

1 komentarz:

  1. A jak nakładają tynk? Ręcznie czy maszynowo?
    Milena

    OdpowiedzUsuń