sobota, 15 lutego 2014

Obiecana koza...

...i inne wrażenia z dzisiaj.
Koza wygląda tak:
Tak jak pisałam całkiem malutka, ale jak w tym kawale, jak już wszystkiego będziemy mieli dość to będzie co wystawić z chałupy.
Komin do kozy już prawie skończony. Ale 'prawie' czyni wielką różnicę. W piątek dowiedziałam się, że jeszcze jakichś cegieł nie ma na wykończenie. Nosz, !@#$%^ przecież wiadomo było, że będą potrzebne tak już ze trzy miesiące. No niestety, fachowość fachowością ale planowanie niektórych przerasta. To samo ze styropianem... chcą już, natychmiast (w czwartek). A tu figa, bo będzie dopiero we wtorek. Hurtownicy nie trzymają styropianu na stanie, bo jest ogromnie przestrzeniożerny. Tylko na naszą chałupkę potrzeba blisko 40m3. To kilka ładnych transportów, choć wiezie się prawie samo powietrze.
A płyta, czy jak się to nazywa, komina wygląda tak:
Szczerze powiedziawszy w jakiejś poczytnej gazecie tematycznej oglądałam podbudowę pod komin. I tutaj 'nasi' fachowcy biją tych gazetowych na głowę. Wymurowane (tam podbudowa była z belek! drewnianych!), równo i solidnie. Ładnie?

A tu jeszcze zdjęcie z komina z pozdrowieniami dla Dorki i Marcina:

4 komentarze:

  1. Ale jak to? Koza jest bez okienka? (fi)

    OdpowiedzUsuń
  2. To taka budowlana koza. Żeby temperaturę trzymała. Docelowo będzie piec akumulujący ciepło. Kto wie, czy nie taki, jak sama przedstawiłaś. ;) Ale do tego czasu wszystko może się zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  3. Moze i rowno murowanli, ale ktos nie doczytal, ze nie wolno z dziurawki ! Tak tak, beda kity wciskac...ale za rok to nie im bedzie cieklo. Wszyscy to przechodza przy dziurawce....

    OdpowiedzUsuń