wtorek, 11 lutego 2014

Tyle się dzieje...

...że praktycznie ja przestaję ogarniać.
Robi się:
- komin, ale że wylali płytę pod zakończenie i ta płyta jeszcze nie wyschła, więc zabrali się za
- ocieplenie. Mieli ocieplać z tyłu garaż (od zachodu), ale o dziwo zaczęli z drugiej strony.
- Elektryka: w sobotę zrobili przyłącze do chałupki, zrobiony jest garaż i dół, góra chyba jeszcze nie; no i zaraz skrzynkę elektryczną trzeba będzie podłączać.
- Hydraulik był wczoraj. Już coś tam naznosił.
- Wentylacja ruszyła dzisiaj. Rano Łu pokazał co i jak. Po południu zdumiały mnie jakieś dziwne rury zeskładowane w salonie. Tak, wentylacyjne. Rozryli też kawałki ścian pod te rury.
- Studnia. Ponownie muszę pochwalić wykonawcę przyłącza wody. To gość, który robi (skutecznie) zanim się zdąży coś powiedzieć. Dwa telefony i jeden krąg studzienny zamówiony, dowieziony.
- Ogródek. W niedzielę kupiłam sobie swoje pierwsze grabki. :) Takie duże, nie do piaskownicy. W najbliższą sobotę mamy umówioną koparę i - mam nadzieję - okiełznamy nasze góry i doliny.

To pewnie nie wszystko, ale - jak napisałam - nie ogarniam. Muszę się zabrać za przygotowanie umów.

5 komentarzy:

  1. To będzie wpis 'Grabkami i koparą'? ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! (fifka)

    OdpowiedzUsuń
  3. aa... moje nowe pisanie jest tu:
    http://matkasingielka.wordpress.com/
    (fifka)

    OdpowiedzUsuń