piątek, 14 lutego 2014

Dach - nadbitka czy podbitka cd.

Nadbitka wygrywa.
'Z pewną taką nieśmiałością' podchodziliśmy do nadbitki.
1. Bardziej nam się podobała;
2. w sumie wychodziła taniej (choć koszt trzeba ponieść szybko, a jest to jeden z kosztów, które nie są konieczne);
3. wymaga więcej dziubania przy dachu (choć ogólnie dziubania jest dużo mniej, bo wypracowanie konstrukcji pod podbitkę, wymyślenie co zrobić, żeby się płaszczyzny zeszły, wykończenia krawędzi jest dużo bardziej zagmatwane);
4. cały dach robi się raz i nie trzeba do niego wracać;
5. widać konstrukcję (co samo w sobie jest ozdobą);
6. nic się nie zagnieździ w przestrzeni pomiędzy podbitką a dachem (a trochę się nasłuchałam od dekarza);
ale...
wszędzie w koło widać podbitki. Teoretycznie ludzie chyba powinni wybierać to, co lepsze i tańsze. A nam w każdą stronę wychodziło, że nadbitka lepsza. Zniechęcał nas wykonawca, kręcąc nosem i zachęcając, że jak zobaczymy co zrobił u siebie to na pewno nam się spodoba.

A teraz...
Teraz wykonawca po raz kolejny zachwyca się efektem. Dzisiaj powiedział, że nawet sąsiad stwierdził, że szkoda, że nie zrobił u siebie.
No, jak sąsiadowi gul skoczył, to wybór nie mógł być inny. ;)

A na poważnie...
Mi się podoba. I już.

3 komentarze:

  1. Mi się też podoba. Bardzo. Właśnie tłumaczyłam mojemu bratu co to nadbitka i że tak ma zrobić. :) Gdyby nie ten blog, nawet bym o tym nie wiedziała. (fifka)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jednej rzeczy nie wspomniałam. Żeby była nadbitka, czyli widoczne krokwie, to drewno powinno być dobrej jakości. Nie robi się nadbitki przy więźbie gotowej i gdy krokwie są cienkie i ogólnie takie jakieś byle jakie. To niestety problem polskiego budownictwa obecnie. Również niestety wygląda sprzedaż drewna w Polsce. Wydawałoby się, że się jedzie do lasu, zamawia i kupuje. Nic z tego. W tej chwili są jakieś przetargi i połacie drewna trafiają do hurtowników. Co lepsze drewno idzie np. za zachodnią granicę, a na rynku zostaje nie dość że mało, to jeszcze byle jakie. Potem takie drewno prosto z lasu trafia do tartaku i szybciutko na budowę. Drewno w lecie jest idealnie nasączone wodą a trafia na dach bez jakiegokolwiek wysuszenia. Krokwie trzaskają wtedy aż miło i więźba pełna jest pęknięć wzdłuż. Taka faktycznie nie bardzo nadaje się na pokazywanie i jest zdecydowanie bardziej podatna na robactwo, grzyby i inne takie, bo trudno zaimpregnować drewno wgłąb tych pęknięć. Nam się udało, że drewno kupowaliśmy tuż przed zimą, gdy już było przygotowane do zimowego odpoczynku. No i suszenie przebiega nie w 30 st. C, tylko w kilku. Jak na razie nie widzę jakichś większych problemów. Zobaczymy za parę miesięcy. Może jeszcze pożałuję swojej decyzji?

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój brat (bo tak wogóle to jego dom, nie mój, tylko ja się wtrącam) ma zamiar zleciś stan surowy firmie, która od lat stawia domy w naszej okolicy, i jak patrzę na zdjęcia, to z nadbitką. Więc mam nadzieję, że wiedzą, co robią. (fi)

    OdpowiedzUsuń