środa, 26 lutego 2014

Nic nie piszę...

...bo jak zaczynam myśleć o czym, to trochę za dużo się tego bierze. I znowu musiałabym pisać, że mnóstwo rzeczy pozaczynanych, ale niedomkniętych. Jak niedomknięte, to nie ma się co chwalić. A końców nie widać. Z takich drobnych 'przebłysków' to robi się elewacja i już jest w całkiem zaawansowanym stadium. Komin skończony, choć nieobrobiony. Kupiliśmy parapety - z granitu strzegomskiego; jeden jest już nawet zamontowany. A poza tym plany, plany, plany, aż w głowach huczy. Jak rozplanować każde wnętrze dokładnie. Łazienki są stosunkowo niewielkie, mieszczą wszystko, ale żeby było wygodnie i zgrabnie to sporo musimy się nagrzebać, żeby dopasować. Nie chcę zanudzać dywagacjami np. na temat szafki podumywalkowej (którą wertowaliśmy przez kilka wieczorów, żeby zrezygnować ostatecznie), bo to nudne jak flaki z olejem. Ale swoje przetrawić musimy. To idę trawić.

1 komentarz:

  1. Ale fajne takie trawienie, nie? Chyba cieszy. :) Jabym osobiście chętnie pooglądała zdjecia tego, co bierzecie pod uwagę i co odrzucacie, i poczytała dlaczego. Naprawdę. (f)

    OdpowiedzUsuń