niedziela, 26 stycznia 2014

Hu, hu, ha...

...nasza zima zła!
Nie wiem czy zła czy nie, skoro tak długo dała nam budować, niemniej w środę 22. stycznia po prostu przyszła. Poprószyło śniegiem, temperatura zrobiła się zimowa.
Panowie od okien mieli być w środę, stwierdzili, że przywiozą okna jednak w czwartek, jak ziemia zmarznie - żeby się dało wjechać samochodem na działkę. W czwartek przyjechali i powiedzieli, że jest za zimno. Nosz, kura. I że poczekamy do wtorku, bo we wtorek ma zelżeć. No to czekamy. Choć prognozy zdążyły już odwołać ocieplenie i znowu je przepowiedzieć.

* * *

Żeby nie było, że tylko marudzę, to historyjka z Po:
Jedziemy sobie autem, w jakiś słoneczny dzień. Słońce zawierciło mi w nosie, więc kichnęłam potężnie. Po czym słyszę zza pleców:
- No wytrzyj te gile, bo sobie kurteczkę pobrudzisz.
Ale ja TYLKO kichnęłam! :(

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz