poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Sprawa goni sprawę...

...(do załatwienia)
Jako że znowu siedzę w domu, to wymyślam, co jeszcze zrobić, żeby się z budową obrobić. Tzn., żeby było zrobione więcej, niż mniej, bo jak będzie zrobione za mało, to potem podejmowanie decyzji na hurra i szukanie rozwiązania 'na wczoraj' to kiepsko wychodzi. Jakoś tak nam się na razie w miarę układa ta nasza układanka. Łu załatwi jedno, ja drugie, co pierwsze nie może, to drugie trochę popchnie, i tak się to jakoś toczy. Dzisiaj już myślałam, że mniej więcej wszystko na swoim miejscu, ale gdy tak zaczęliśmy weryfikować kiedy co, to wychodzi, że jednak nie.
1. Teraz robią ogrzewanie podłogowe, a 19. mają wchodzić z piankowaniem poddasza. Wcześniej trzeba ogarnąć jastrychy i gościa od sufitów, żeby przygotował stelaże przed pianką. No, ale tematu jastrychów nie mieliśmy ruszonych wcale. To szybciutko na oferteo się ogłosiłam. Zobaczymy efekt.
2. Kerbud zakwestionował grubość piachu w tynkach wewnętrznych. Powiedział, że trzeba je jeszcze przetrzeć i ściągnąć grubsze ziarna. No, i tej roboty to nie mieliśmy uwzględnionej w harmonogramie. I gdzie by ją upchnąć? Chyba dopiero po wysezonowaniu podłogi.
3. Ponieważ podłogę robią wszędzie, to będzie problem co zrobić z gratami, które jednak zdążyły się zgromadzić w środku. Wystawić pod chmurkę? Pytanie, jak długo jeszcze wykonawca będzie trzymał budę. Miał ją zabierać lada dzień. Może jeszcze te parę tygodni przetrzyma?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz