środa, 30 kwietnia 2014

Budowlany boom...

...nas dopadł. I to wcale nie jest dla nas optymistyczne.
Już pisałam, że do ogrodników nie można się dopchać. Mimo wszystko próbujemy. Bardziej jednak przykre jest to, że i innych wykonawców chyba zaczyna brakować. Mieliśmy już wybranego i dogadanego wykonawcę sufitów i regipsów. Przestał się odzywać. Przyciśnięty przyznał się, że ma inne zlecenie. A inni już odmówieni. Potrzebujemy dograć kogoś przed 19. maja.
Myślałam, że na wykonanie posadzek też się zgłosi trochę wykonawców. A tu cisza.
Faktem jest, że w okolicy, wystrzeliło chyba naście, jeśli nie dziesiąt budów.
Przykre to, bo wygląda na to, że skończyło się nasze robienie wg kosztorysu, który mieliśmy określony na początku. Wyraźnie widać, że ceny zaczynają iść w górę. Z jednej strony można się cieszyć, że tyle zdążyliśmy zrobić przed, z drugiej... plany zaczynają się walić. Choć to może tylko chwilowe wrażenie? I dzisiaj lub jutro wszystko znowu poukłada się jak trzeba?

2 komentarze:

  1. Zawodowcy, kurde :| Mógłby jeden z drugim dać chociaż sygnał, że ma coś innego nagranego, albo że 'nie bo nie' - wtedy by człowiek wiedział na pewno i szybciej szukał zamiennika... Trzymam kciuki, żeby się kręciło, a tym tam fahofffcom życzę spadku koniunktury.

    OdpowiedzUsuń
  2. Akurat ogródkiem bym się nie martwiła, bo to nie rzecz pierwszej potrzeby, można poczekać, żeby nie przepłacać. Gorzej z resztą. :( fi

    OdpowiedzUsuń