wtorek, 24 grudnia 2013

Pasterze, pasterze...

...stańcie już na nogi.
Pasterze, pasterze,
pokażcie swoje... włosiska.


Pola chyba w przedszkolu ćwiczyła kolędy. Wyśpiewuje od samego rana różne różności. Powyżej jedna z nich. Zastanawiam się w jakim zakresie nauczona, a w jakim własna.

* * *

Drugi cud życia rodzinnego...
Korzystając z nieobecności Łu szybciutko pakowałam prezent. Oczywiście, nie udało mi się zrobić tego w spokoju i w samotności. Kto by tam reagował na mamine 'Idź sobie stąd!'. Suma sumarum Łu przyszedł i sam zaczął pakować co było do spakowania. Po oczywiście zaraz powędrowała na górę:
- Pola nie wchodź tu.
[również ignor]
- Co robisz?
- Pakuję prezenty.
- Dla mamy?
- Nie, to nie jest dla mamy.
- A dla ciebie jest tam, w szafce. Zaraz ci dam.

* * *

Kolejną przyjemnością, którą dzieci nam przygotowały, to rozpakowanie co się dało dorwać. No bo przecież książka nie musi być zapakowana fabrycznie (nówka nieśmigana), a mydełka też można wypakować z oryginalnych opakowań. A co. I jeszcze podskubać paznokciem.

Wrr...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz