wtorek, 24 grudnia 2013

Szczęście sprzyja...

...odważnym?
Kolejna przewrotność losu sprawiła, że zamiast zimy mamy temperaturę 8-10 stopni w ciągu dnia. Efekt jest taki, że nie tylko krokwie można układać, ale również malować więźbę. Wczoraj wykonawca podocinał końcówki krokwi i nadał im ostateczny kształt. Choć niestety, bodajże tylko z jednej strony domu. Mam nadzieję, że dzisiaj wyrobi się z drugą częścią. Stety/niestety, nie zdecydowaliśmy się na podcięcie krokwi, na dłuższym odcinku, jak chciałam kilka postów wcześniej. Zrobione jest proste zakończenie, takie jak tutaj:
Jeśli zrobią idealnie równo, to wyglądać będzie super. Ale patrząc na to, co się dzieje na dachu znowu włos mi staje na głowie! Część krokwi już jest, skrajne jeszcze leżą na strychu. Membrana już jest, ale jej końcówki łopotały przedwczoraj jak sztandary. Wykonawca dostał opr. Kontrłaty już są, ale tylko częściowo. Łaty to samo. Więźba zaimpregnowana fragmentarycznie. Docieplenie dachu też. Czyli wszystko jest zaczęte, ale nic nie zrobione. Nie wiem, ile rzeczy dzisiaj domkną, pewnie spora część zostanie na 'po świętach'. A jaka pogoda będzie? Tego chyba nawet świstaki nie wiedzą.
Popędzę sobie jeszcze szybciutko, zanim wszyscy wstaną, popatrzeć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz