niedziela, 16 marca 2014

Chyba na głowę upadłam...

...po tych wszystkich perypetiach ogródkowych, skoro dzisiaj gdy tylko weszłam do marketu i zobaczyłam róże, to je kupiłam. No po prostu pomroczność jasna. I całe 18 zł na nie wydałam. Po prostu jak w błoto (w sumie, to dosłownie można to rozumieć). I co mnie podkusiło? Nie wiem. Po prostu roślina w sklepie sobie leżała, jedna z drugą. Najchętniej, to bym wszystkie stamtąd wzięła. Z żalem wzięłam tylko dwie: czerwoną i herbacianą. Zapewne w przyszłości będę chciała jeszcze kupić taką bladoróżową, pnącą. Bardzo mi się taka podobała u Mamy Łu. Tyle. Koniec. Kropka. Róże wsadzone pod płotem. Zapewne je jakiś dzik zbuchtuje lub inny budowlaniec zdepcze. Albo mróz zetnie. Albo koparka rozjedzie. Albo wrzucą mi tam pryzmę śmiecia wszelakiego. Albo stanie się jeszcze coś, co się filozofom nie śniło. No po prostu nie ma szansy, żeby jakieś rośliny wsadzone w tym ogródku przetrwały. Tfu, tfu, na psa urok.

Aha, zapomniałam dodać, że z Po posiałyśmy na flance pomidorki, bazylię i lubczyk. Wstawiłyśmy je w kubeczkach i innych plastikowych pojemniczkach do pudełka i postawiłyśmy pod oknem. I tu znowu konsternacja: zaraz zaczynają tynkować. No i również raczej nie ma szans, żeby przeżyły te budowlane prace. Nie, no, budowa buduje dom rujnując wszystko inne. :(

2 komentarze:

  1. Przetrwają. Nie te, to inne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. z roślinkami mam tak samo. obiecuję sobie, że nie, nic więcej, nie kupuję, nie przyjmuję od znajomych i ..... kończy się na obietnicach.
    przygarniam każdego badyla i najchętniej wykupiłabym wszystko co się zieleni. na szczęście powstrzymują mnie ceny.
    różę mam jedną kupioną 2 lata temu w lidlu - rośnie pięknie tfu, tfu.
    a kubeczki z siewkami będziesz musiała zabrać na czas bytności budowlańców, bo nie będą pewnie na nie uważać.
    niech Ci wszystko pięknie rośnie.
    pozdr kasia-max

    OdpowiedzUsuń