sobota, 22 marca 2014

Znowu o wszystkim i o niczym

Pogoda piękna, nic tylko wyjść do ogródka i grzebać w ziemi. A tu nijak grzebać. Działka nierozplantowana. W poniedziałek mieli robić szambo i resztę plantowania, ale gość od szamba sobie trochę w kulki leci. Jak tak dalej pójdzie, to trzeba będzie mu podziękować. Oprócz zżymań z działką to zajmował nas dzisiaj Półmaraton Ślężański to Łu dzisiaj zaczynał sezon. Niestety, nie mogliśmy mu towarzyszyć, bo Mi miał zajęcia na Uniwersytecie Dzieci. Jedno, to wizyta w fabryce 3M, drugie, to zajęcia dotyczące domów inteligentnych i sterowania nimi. Śmiałam się, że niech się dowie, co u nas mógłby sterować. A pewnie nie mało. Oboma zajęciami Mi był zachwycony. I wcale się nie dziwię. Mnie również udało się zobaczyć coś, co mnie zafascynowało. Mianowicie fragment sali prezentacji produktów dla klientów, która przypominała muzeum techniki. Rewelka. Szczególnie ciecz gaśnicza. Ciecz, coś miała w nazwie z fluorem, wyglądała i zachowywała się jak woda. Do pewnego momentu. Do cieczy można było wsadzić urządzenia elektryczne. Przy mnie pani wsadziła swój telefon, bąbelki świadczyły o tym, że telefon został zalany również w środku. Pani wyjęła, komórka obciekła i wyschła momentalnie. Wsadzaliśmy ręce - woda. Wyciągaliśmy, moment trwało obciekanie i za moment ręce (i rękawy, bo i te dzieciaki unurzały) były suche. Tylko lekki chłód świadczył o szybkim odparowaniu. Podobno ciecz jest nietoksyczna, nie niszczy ozonosfery, odparowuje się i rozpada na obojętne gazy. Git. Kończę, bo jedziemy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz