piątek, 14 marca 2014

Ustalenia...

...ustalenia. Tylko czasu brak.
W tym tygodniu przywieźli ziemię - 6 wywrotek. Ziemię chcieliśmy możliwie szybko rozplantować, ale jutro nas nie ma, a pogoda ma się załamywać. Jak za bardzo się załamie, to ja też, bo nie splantujemy tego ogródka.
Dzisiaj Łu spotykał się z wykonawcą wykończeń: sufitów (podwieszanych), łazienek i podłóg. Potem spotykaliśmy się z ewentualnym wykonawcą szamba. Wróciłam do domu późno, przed 19, a tu dziecko zapłakane, bo klucza nie wzięło. Telefon oczywiście rozładowany, a że może pójść do sąsiadki jednej drugiej czy trzeciej, to nie wpadł. Wrrr, wrrr. Ale zabawa na podwórku była przednia. Tylko wspomniałam, to Mimon się rozpromienił na myśl. A już miałam nadzieję, że na tyle go trzepnie ta sytuacja, że następnym razem będzie pilnował klucza. Ale coś w to nie wierzę.
Jeśli chodzi o działkę, to zaczęliśmy się dogadywać co do projektu zagospodarowania działki. Wszystko ładnie ślicznie, cena nam też podeszła. A tu w odpowiedzi na maila dostaję wycenę z promocyjną ceną kilkaset złociszy wyższą. Hmm... Dzisiaj zaczęłam szukać więc innych projektantów zieleni i z jednym jesteśmy już umówieni na środę na wizję w terenie. W przyszłym tygodniu być może też będzie kopane szambo, więc działka będzie fruwała.
Poza tym (wreszcie) domykają nam sprawy dachu i elewacji. W domku są poczynione już też przygotowania pod tynkowanie.
Jedno tylko boli, że mamona ucieka jak woda z wanny. Ciekawe na co zabraknie. Problem z tym, że im dalej, tym trudniej jakoś te wszystkie roboty połapać. I coraz więcej ich się robi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz